10.08.2011 :: 12:39 Komentuj (4)

do polski wrocilam 7 lipca. nic sie u mnie nie dzieje. bardzo tesknie za tamtymi znajomymi. szkoda gadac..
jezeli zastanawiacie sie czy warto wyjezdzac na wymiane, to mowie glosne tak. tamten rok byl najlepszym w moim zyciu, i nigdy go nie zapomne.

19.06.2011 :: 03:57 Komentuj (2)

jestem juz z rodzicami, siedze wlasnie w hotelu w idaho falls.
we wtorek forrest odebral mnie ok. 7, w sumie nic nie robilismy, skonczylismy na tym, ze siedzielismy u ethana. o 11.30 wyjchalismy na lotnisko odebrac moich rodzicow. ethan jak sie stresowal, haha. powiedzial im po polsku'cześć, jak tam podroz?' haha.
w srode pochodzilam z rodzicami po miescie, potem pojechalismy do szkoly, kosciola, takie rozne pierdoly. zjedlismy obiad w domu, spakowlam rzeczy. potem poszlismy na wystep mattei. gdzies o 9 pojechalam do meaghan, gralismy w rock band. forrest odebral mnie gdzies o 11. wspielismy sie na 'm'kę' - slynna w missouli. potem chodzilismy, pojechalismy do niego do domu, obejrzelismy film, i gdzie o 4.30 wrocilam do hotelu.
w czwartek odebralismy samochod i pojechalismy do sklepu po zarcie, no i w droge.
bylismy juz w yellowstone, tenton park, no i teraz siedzimy w idaho falls.
juz tesknie ze znajomymi :(
napisze z polski.

14.06.2011 :: 07:51 Komentuj (0)

zbliża się wielki finał. wyjezdzam juz w czwartek. jutro po raz ostatni spotykam sie z ethan'em, forrest'em i eric'iem, odbieramy moich rodzicow z lotniska, i jedziemy do hotelu. srode spedzam z rodzicami w missouli i w czwartek rano jedziemy w trase!
no wiec w czwartek bylo to cale 'przyjecie pozegnalne'.. szkoda gadac.. obejrzelismy pare filmow i spalismy w garazu. polorzylam sie spac gdzies o 5 i wstalam o 9.30. potem pojechalam z sally, blakiem i brooke do miasta.... uhhh.. okropny dzien.
w sobote mialam sie spotkac z madalynn. wyjechala w niedziele na oboz, a ja wyjezdzam w czwartek, wiec mial byc to nasz ostatni dzien razem. wiekszosc dnia spedzila z bradym i przyjechala do mnie gdzies o 6 (w sumie nie pamietam) i bylam strasznie zla. gdy bralam prysznic blake zrobil w piwnicy fort, haha. zawiesil on przescieradla i koce pod sufitem, zajelo to z pol piwnicy, haha. humor mi sie troche poprawil.. gralismy tam w mario na wii. potem przyszla moja najukochansza abby.. humor jeszcze bardziej mi sie poprawil. dzwonilismy do ludzi, gadalismy dziwnymi glosami, i ogladalismy tv... a potem padl pomysl zeby pojechac do denny's. no wiec w droge! byla gdzies 1.30 a my jemy sobie pancaki :) nasz kelner mial na imie clifford, hahaahhahaha. jak dal nam jedzenie zlapalismy sie za rece i powiedzialam straaaasznie glosno 'ojcze nasz', haha. bylo tam z 20 osob, a przeciez byla noc ;o no ja oczywiscie wpadlam na pomysl, zeby jesc rekoma, haha. bylo swietnie. zrobilismy sobie nawet zdjecie z cliffordem, haha. jak wychodzilismy madalynn krzyknelam 'chce zebys wiedzial, ze bylismy tutaj po raz pierwszy, wiec odebrales nam dziewictwo', haha. potem jedziemy sobie do walmartu.. jedziemy, jedziemy i ... iiii-ooo-iiiii-oooo = policja. okazalo sie, ze blake nie wlaczyl swiatel. a my sie wlasnie przymierzalismy do tego, ze wystawic glowy przez szyberdach, haha. doslownie dzielily nas sekundy. no wiec w walmarcie bylismy gdzies o 3 rano. kupilismy farbe do wlosow, kondomy i gumowa kaczke, haha. wrocilismy do domu, patrze, i drzwi wejsciowe sa otwarte! biegniemy do garazu, abby bierze... sama nie wiem co wziela, cos metalowego, a madalynn sekator (hahahhahaha). i idziemy przeszukac dom! przeszukalismy wszystkie pokoje i nic. mam to wszystko nagrane. madalynn caly czas gadala 'jak ja strasznie sie boje! dzisiaj na pewno nie zasne!'. 10minut pozniej lezy sobie na kanapie i smacznie chrapie, hahahha. to chyba byla najlepsza noc w moim zyciu, serio, haha. a, no i jeszcze pomalowalismy mi wlosy na niebiesko, ale w sumie wygladaly jak siwe. (spalam tylko z 5 godzin)
w niedziele pojechalam do kalee na impreze dla ludzi z druzyny pilkarskiej. bylo żarło, farbowalysmy koszulki, mialysmy ognisko (opowiadalysmy straszne historie :) ), i ogladalysmy filmy.
dzisiaj przyjechalam do domu gdzies o 10, pogadalam z ewką (moja mama ;p), wzielam najszybszy prysznic swiata, i pojechalam z mattea do miasta. spedzilam caly dzien ogladajac jak tanczy. gdzies do 4 miala proby, potem pojechalysmy do good food store, zeby cos zjesc i o 7 miala wystep. uhhhh, jestem zmeczona. odezwe sie w czwartek, a potem pewnie juz z polski :)

09.06.2011 :: 07:45 Komentuj (0)

W niedziele spotkalam się z chlopakami. Poszlismy tez na kregle :) ok 9 pojechalam do meaghan. Mielismy ogladac harrego pottera, ale musielismy czekac na blake'a. Gdzies o 11 pojechalismy na stacje po popcorn i kawe. Blake, rachel, tia i brady jechali na tyle samochodu. Nie wiem jak to wyjasnij. Ja się balam, sama przez caly czas gadalam 'zaraz spadna i się zabija'. Ogladalismy film gdzies przez godzine, i o 12.30 pojechalam do domu.
W poniedziałek pojechalam z maxem do miasta. Byliśmy w rockin' rudy's i poszlismy do walmartu na 5 min kupic gumowa kaczke do mojej kolekcji, haha. Potem mialam ostatni 'trening'. Już koniec z pilka :( po tym pojechalismy do centrum handlowego, i zostalam na noc u mattei. Obejrzalysmy bolt'a i up :)
Wrocilam do domu gdzies o 2.30 i potem wieczorem pojechalam z meaghan do kina. Obejrzalysmy 'wode dla sloni', ale mi się morda jarala jak mowili po polsku, haha. Potem pojechalysmy na lody, ogolnie było super.
Dzisiaj nuda. Pojechalam z meaghan, bradym i tia do miasta. Znalazlismy pilke baseballowa i nazwalismy ja fred ;p
Jutro z youth group mamy przyjecia pozegnalne dla mnie, maxa i madalynn (przeprowadzaja się z powrotem do minnesoty – nie wiem czy pisalam o tym wczesniej). W sumie się nie ciesze na to cale przyjecia.. sama nie wiem. Z osob, które lubie będzie tylko max i madalynn, no i przyjdzie tez abby, ale pewnie będzie trzymac się z tori :/
W niedziele mamy party dla dziewczyn z druzyny, szykuje się super zabawa. Ale to idiotycznie brzmi, pfff..
wyjezdzam już za tydzien ;O

33. sally powiedziala, ze grecki i niemiecki to to samo.

05.06.2011 :: 19:25 Komentuj (1)

Kogo obchodzi, ze wyjezdzam za 10dni, pff.. mialam sie dzisiaj spotkac z forrestem, ale mi nie odpowiada, mama mattei sie nie zgodzila, a max musi malowac costam, w sumie nie wiem. Ehh..
W czwartek na lunchu cayden strzelil mi w reke gumka, i mialam czerwony slad, a meaghan zaczela mnie dusic, tak po prostu, haha. No i potem caydem mnie pocalowal, w ten slad od gumki, a meghan w szyje, haha.
Piatek byl ostatnim dniem szkoly.. dziwnie sie z tym czuje. Nie chce mi sie wierzyc, ze to juz koniec.. Na lunchu pojechalam z maxem do miasta po pizze. Blake ostatnio mi powiedzial, ze w naszym domu na lunchu bylo 12 dziewczyn i on... gej. Na ostatniej leksji w piatek chelsey wziela takie cos co pryskalo woda (chyba do wycierania tablicy, sama nie wiem) no i pryskala wszedzie. Ja je na to 'sprobuj trafic mi do buzi' i otwieram morde. Bylam po tym cala mokra, haha. Pojechalam z Tea do target. Bylo smiesznie, potem w sumie nic nie robila, bo wszyscy wyjechali.
W sobote musialam wstac o 5 rano. Oczywscie sally musiala mnie wkurwic. Mialysmy mecze w belgrade. Oba przegralysmy, ale ja nie gralam tak zle. Prawie strzelilam pare razy i... mialam asyste moim tylkiem, hahahahah. Znaczy to, ze podalam pilke moim tylkiem do kolezanki i ona strzelila bramke.
Nie wiem co bede robic dzisiaj.. ehh.. chyba sie zaczne pakowac..

03.06.2011 :: 06:53 Komentuj (2)

wrocilam w poniedzialek ok 5 po poludniu, i potem nic nie robilam
w szkole straaaaszna nuda. jutro koniec szkoly!! nie chce mi sie wierzyc. i za 2 tygodnie wyjezdzam z tad! na prawde dziwnie sie czuje.
zapomnialam o tym powiedziec. to bylo z tydzien temu. na angielskim glenn nie chcial oddac swojego ipoda, wiec ms. klimpel go zwiazala tasma, haha.
w srode pojechalam z chance'm nad staw. puszczalismy kaczki, haha. znalazl jeden plaski kamien i mowi 'to jest swietny kamien! zaraz go rzuce i odbije sie on z 35443 razy i wtedy powiesz 'ale chance jest super, powinnam go poslubic''i ja mu na to 'mowisz, ze chcesz za mnie wyjsc?' - 'no' haha. no i teraz forrest jest zly, bo mam z nim wspolny zart, ze pobieramy sie za 2 dni. nawet na facebooku mam ustawione, ze jestem z nim zareczona. no i ogolnie poklocilam sie z forrestem :(
dzisiaj podczas lunchu tia pocalowala chrisa... zaplacili jej za to 22 dolce, haha, to bylo takie smieszne. jak sie na niego rzucila, haha.
padlo pytanie 'jak wyglada typowy dzien amerykanina'. duzo osob jest zaangazowana w zycie szkolne - rozne sporty, academic team, itp. w mojej szkole duzo osob pije, ale mozna znalezc osoby co nie pija. jezeli chodzi o papierosy, to wszyscy zgodnie mowia, ze sa okropne, smierdza itd. nie znam tu osoby, ktora by palila. wiekszosc kreci sie w okol szkoly.
najblizsze plany - jutro spotykam sie z mattea, moze z meghan. sobota- mecze w belgrade, max zrobil mi plakat, haha. niedziela - pewnie pojade do miasta z madi. poniedzialek, wtorek, czwartek - treningi. sobota - niedziela - turniej w great falls. sroda - przyjazd rodzicow. czwartek - wyjazd..
ah, faceci mnie denerwuja!

27.05.2011 :: 08:23 Komentuj (7)

No więc w niedziele pojechalam do spokane. Byliśmy w aqua parku, było w miare fajnie. Potem poszlismy na kolacje, oh, nuda, nauczylam mattea'e robic lodki. Zrobilam ich z 20 - z jej pieniedzy, haha. Potem cyknelismy sobie zdjecie na takim duzym wagonie. Miala być tam cala nasza grupa – razem z mattea chcemy tam wejsc, podchodzimy do schodow i jakiś dzieciak (mial z 8 lat) mowi 'i was here first' i wchodzi po schodkach i ustawia się z nami do zdjecia, haha. 'wicked' bardzo mi się podobal, no ale bylam straasznie zmeczona.. w niedziele od rana mielismy wystepy. Bashor mnie wkurzyl, bo z perkusja nie gralismy zadnych moich piosenek :/ no ale przynajmnije spiewalam z chorem. Potem mielismy pyyyszna pizze, shake'i, ogolnie było spoko. Wrocilismy gdzies o 11 wieczorem.
We wtorek bylam w szkole – nie było już seniorow (w niedziele jest graduation, a ja nie moge isc :/). mattea plakala, bo nie ma już ethana. Ja tez ryczalam – wszyscy mysleli, ze z powodu forresta – strasznie mnie to wkurzalo. Plakalam, bo nie mialam podwozki, ani pokoju w seattle na ten weekend, a co za tym szlo, mialam jechac na camping z sally, blakiem, tori i innymi ludzmi, których nienawidze. Kombinowalam zeby isc do mattei na ten weekend. No ale w koncu jutro jade do seattle. Uhhh 9 godzin drogi :/
w szkole jest straasznie nudno. Jak mialysmy chór, mattea szukala dlugopisu czy cos takiego, otwiera szuflade a tam... stroj krolika, hahaha, myslalam, ze umre ze smiechu.
W srode pojechalam do ethana. Odebral mnie z domu, jedziemy sobie w dol droga do jego domu, ethan nagle mowi 'czy to był wąż?' no więc zawraca i na drodze widzimy weza, był na prawde fajny, mial z metr dlugosci. Wysiadamy z samochodu – ethan robi zdjecie. Wsiadamy do samochodu, jedziemy dalej... 'czy to jest niebieska pilka?', zatrzymujemy się, eric bierze pilke. Haha. Pozniej siedzielismy u niego w domu, gadalismy, gadalam z ich mama, na prawde fajna kobitka. Pamietam jak raz mi powiedziala 'you're just a cute little thing', a jestem wyzsza od niej co najmniej o 2 glowy, haha. Powiedziala mi tez 'co oni bez ciebie teraz zrobia, wszystko zawsze toczy się w okol ciebie', haha. Pojechalismy tez po pizze, lody, itp. było spoko. Mialam znowu obciac ethanowi wlosy, ale jego mama się nie zgodzila. Chca zeby jego wlosy były dużo krotsze, więc trzebaby było uzyac golarki..
dzisiaj są moje imieniny. W sumie to wczoraj były ;p oczywiscie nikt nie wiedzial o co mi chodzi – tutaj tego nie obchodza. Moja rozmowa z mattea: -today is my name day! -your lame day? -no, my NAAAME DAY! -your rain day? -my NAAAME DAY!!! albo z bashorem - today is my name day! and it's mother's day in poland, too. you should get me something! - but you're not a mother. Ogolnie dzisiaj był w miare fajny dzien. Trening był spoko.
To było z miesiac temu, ale zapomnialam o tym powiedziec. Pewnego dnia micki jechala do szkoly i nie chcacy zadzwonila do sam – naszej trenerki. Nie wiedziala, ze ta może ja slyszec, i micki spiewala na caly głos jakieś glupie piosenki, hahaha.

32. turcja to kontynent.

22.05.2011 :: 06:37 Komentuj (1)

Poniedzialek to byl fajny dzien. Mielismy 'vietnam symposium' – przyjechali weterani z wietnamu, i odpowiadali nam na pytania. No ale to byl fajny dzien przede wszystkim, bo dostalam mnostwo zarcia, haha. No wiec na lunchu Bashor kupil mi cornbread, a nawet go nie prosilam o to. Potem pojechalam z chance'm i forrest'em do frenchie's. Forrest kupil mi laffy taffies, mniam. No i mialam tez puff corn od chance'a. Jak wrocilismy to poszlismy do bashor'a i tam byla abby i blake, i mieli pizze. Wkurza mnie to strasznie, bo blake zawsze jezdzi do domu na lunch, albo do frenchie's, a ja nie moge wrocic do domu po szkole, bo to jest marnowanie benzyny.. no dobra.. Potem forrest chcial ogladac film, wiec poszlismy do biura bashora, bo to przeciec byl 'sex monday', haha. Trening byl spoko. Duzo biegalysmy, ale nie bylo zle. Po drodze spotkalam eda i sally. Brooke miala gre softball'u niedaleko nas. Na treningu nasza trenerka sam wydawala rozne glupie dzwieki zeby nas.. nie wiem.. wystraszyc? Raczej nie bardzo, no ale bylo smiesznie. Niektore dziewczyny dostaly batony, bo sie turlaly z gorki w sobote, hah. No wiec znowu zarcia – dostalam jedno z reese's od micki, i troche butterfinger'a od marley. Potem poszlam na gre brooke. Tzn. ona skonczyla kiedy ja. No a potem pojechalismy do kfc. Zamowilam maly mac and cheese. Musialam czekac, wiec dali mi duzy, haha.
Pewnego razu marley podeszla do mnie i zaczela gladzic moje wlosy i mowi 'twoje wlosy sa takie miekkie. Zupelnie jak kaczka.' haha. No i to teraz jest taki zart. Wiec forrest podchodzi do mnie i mi mowi, ze lubi moje wlosy, a ja mu na to, ze pewnie tylko patrzy mi sie na klate. No i ethan mowi 'to to co ja robie', no i forrest mowi, ze 'wlosy' to zakodowane slowo 'cycki'. Wiec teraz za kazdym razem gdy mowia wlosy maja na mysli moje cycki. Wiec zaczely sie zarty typu 'lubie patrzec na twoje wlosy', 'moje wlosy sa takie miekkie', 'lubie sie bawic twoimi wlosami', hahaha.
Mattea dala mi bransoletke, sama ja zrobila :) w poniedzialek mielismy 'vietnam symposium', i potem we wtorek mr. J sie pytal so bysmy zmieli zeby to ulepszyc za rok, i morissa mowi 'byloby to duzo lepsze gdyby w klasach byly jakies przekaski. Ja jak tam siedzialam z 15min juz bylam glodna.' haha, kocham morisse.
Sally mi powiedziala zebym nie wracala do domu po szkole, i jechala do kaylee, bo to nie ma sensu jechac do domu na 20min, i marnowac benzyne. Nie moglam jechac do kaylee, a blake mial robic projekt, wiec pojechalam do ethana. Juz z tydzien wczesniej powiedzialam sally, ze potrzebuje wiecej minut na telefon, ta oczywiscie musi mi jeszcze wyslac 3412 wiadomosci (musze placic, zeby je odebrac). Zadzwonila do mnie i ja nie zdarzyl odebrac (wkurwia mnie to strasznie – zawsze dzwoni tylko raz. Nigdy nie probuje gdzies po 2min zadzwonic jeszcze raz, jak to robia normalni ludzie), i oczywiscie wysyla mi wiadomosc, za ktora musze zaplacic, - "zadzwonic do mnie" (czyt. Wydaj znowu pieniadze na to glupia... ). no wiec zadzwonilam i ta do mnie, ze mialam isc do kaylee, a nie spotykac sie z ethanem, bla bla bla, nienawidze jej. Trening byl ok. Musialam czekac na blake'a z pol godziny. Mial mnie zawiezc do domu, a ten mnie tylko odwiozl do szkoly (rownie dobrze moglabym tam pojsc – szybciej by wyszlo), i potem gdzies po 15min pojechalam do domu. Co sie kolejnego dnia okazalo blake sie spoznil, bo zrobili sobie ipreze. Bylo tam duzo osob, i w ogole byla afera.
W czwartek po szkole pojechalam z matte'a do miasta na kawe, pochodzilysmy tez po sklepach (Czyt. Bylysmy w 2 sklepach i piekarnii), a potem pojechalysmy spowrotem do szkoly, bo mialysmy koncert. Byl bankiet i rzegnalismy seniorow.. no i mnie. Dostalam kubek, haha. Bashor gadal teksty w stylu 'osoba, ktora najczesciej rozdziera sobie spodnie.. tori'/ 'osoba, ktora wydaje najdziwniejsze dzwieki... abby'/'osoba, ktora robi najwiecej papierowych czapek, i potem udaje, ze to łódki.. charlie', hahah. Koncert byl.... dlugi. Piosenki nudne.. bashor gdzies 5min przed wystepem powiedzial mi, ze gramy 'sinister minister' piosenke, ktorej nienawidze, 'bo przypadkiem napisal do w programie'. Napisal tez 'bue rondo' a tego nie gralismy :/
Piatek byl ostatnim dniem dla seniorow. Chlopaki zagrali pare piosenek na korytarzu w szkole. Bylo super. Zrobilam dla forrest'a pande taka wydrapywana na czarnym tle. Nie wiem jak to wytlumaczyc.. no i moje przyrzady do robienia tego, byly w pudelku od kociego zarcia, i wszyscy mysleli, ze jem kocie zarcie, hahah. Schowalam ja do jego laptopa.
W sobote pojechalam z morissa i abby do miasta. W sumie nic ciekawego. Potem do maxa.. tez nuda. A jutro jade do spokane :)

15.05.2011 :: 05:48 Komentuj (2)

W piątek chlopaki mieli mieć koncert, ale chance mial przedstawienie, więc nie mogli grac. Ethan więc wymyslil, ze zagra parę piosenek z eric'iem. Wyszlo im na prawde dobrze! Eric po raz pierwszy gral na perkusji przed ludzmi. Cwiczyl tylko przez 2 tygodnie. Ah, jestem z ie go dumna :) ten caly koncert to był pomysl mattea'i, bo ona ma obsesje na punkcie ethana. No więc miala przyjechac, zaplacic za mnie i pozniej odwiezc mnie do domu, no ale poklocila się z mama, więc nie mogla pojechac. Pojechalam, więc z forrestem. Doslownie w tej samej sekundzie co ethan i eric skonczyli grac dostalam sms'a od mattea'i 'i'm coming'. Zrobilo mi się jej przykro.. w koncu nie przyjechala. Gdzies o 10.30 pojechalam z forrestem po pizze, ale było zamkniete, więc pojechalismy do maka. A tam była... cheyenne. Ta zaczela gadac jakieś glupoty, ze mam rozczochrane wlosy.. no i forrest jej na to 'no wiesz, probujemy to robic w roznych miejscach, zeby nie było nudno' haha.
W sobote bylam w helenie z powodu pilki. Pierwszy mecz gralo mi się bardzo dobrze, drugi tak sobie. Oba przegralysmy..
W niedziele mialam robic koszulki dla chlopakow z madalynn.. znowu nam nie wyszlo, umawialysmy się na to od tygodni.. W niedziele był dzien matki, więc pojechalismy na ranczo. W poniedziałek były 'history days'. Nasze przedstawienie wyszlo niespodziewanie dobrze. Ja dostalam 88pkt, nie jest zle.
We wtorek zadzwonila do mnie koordynatorka. Powiedziala mi, ze nie moge jechac do coeur da lane na turniej :( w niedziele mam OBOWIĄZKOWE spotkanie z wymiencami.. będzie chujowo, ja to wiem.. na ten turniej dzieczyny wyjechaly wczoraj i beda tam do jutra gdzies do 7..
W srode mielismy 'early out'. Mielismy 'essembly'. Nie wiem na co zbierali pieniadze, no ale zbierali, i ludzie rzucali pilkami w no powiedzmy tarcze, zeby dyrektor, a potem mr. Fry wpadl do beczki pelnej wody, haha. Zupelnie jak na filmach. Potem – w sumie nie planowanie – pojechalam do ethana.
W piątek na lunchu wszyscy znikneli. Doslownie nikogo nie było. Poprosilam maxa zeby kupil mi cornbread, haha. Powiedzial mi 'gdybym poprosil cie o chodzenie i bys się zgodzila, znaczyloby to, ze zabralabys mnie do europy?' a ja mu na to 'powiedziala bym 'nie'', a cayden na to 'a gdybym to ja się ciebie zapytal?' no i ja mu na to, ze tak. Cayden chodzi z meaghan no i ja jej powiedzialam, ze on mnie zapytal o chodzenie, a ta na to 'jestem z tym ok, tylko się nie calujcie gdy jestem w poblirzu', haha. Meghan jest super. A potem poszlismy do biblioteki, a ja zawsze chodze do basha. No i on potem na chorze mi mowi, ze na lunchu mnie szukal, bo kupil mi cornbread, haha. Nawet mi się nagral na poczte glosowa. W piątek dostalam tez swietna koszulke od abby – 'jesus rox my world!', hahhahahaha.
Dzisiaj się straaasznie nudzilam. Większość dnia spedzilam z maxem. Sally się mnie pytala czy ze soba chodzimy.. eric mi powiedzial, ze jego mama mysli, ze chodze z forrestem, a ja mu na to 'to ze uprawiamy sex na dni konczace się na 'day' nie znaczy, że ze soba chodzimy', hahah, jestem okropna..
moje najblizsze plany – czwartek -koncert, sobota -livingston (piłka), sobota-poniedzialek spokane -WOOOO HOOO! To jest no... ten tego.. 'tour'... no wyjazd z perkusja i chorem. Idziemy na lasery, do aqua parku, do restauracji, no i na 'wicked'! Strasznie się ciesze! Potem we wtorek koncert w szkole, kolejny weekend seattle! Yeah! Potem zakonczenie roku w piątek, a w sobote jade do belgrade. Potem w kolejny weekend jestem w great falls, i w koncu się widze z rodzicami! Zostalo mi dokladnie 31 dni. I mam strasznie mieszane uczucia. Wiem jedno – będę tesknic!

31. jeden dzieciak z gimnazjum zapytal sie mnie 'how do they call 'doritos' in.. switzerland?' doritos to nazwa nachosów. IDIOCI!

04.05.2011 :: 06:30 Komentuj (0)

Za 6 tygodni juz mnie tu nie bedzie. czas szybko leci. jestem strasznie zapracowana, wracam do domu codziennie gdzies o 8.
no wiec 3 tygodnie temu w poniedzialek na treningu padal snieg, bylo strasznie zimno, i sie przeziembilam. mattea pojechala na weekend do kalifornii, na konkurs taneczny. jak wrocila to miala na sobie koszulke 'los angeles california' i sie chwalila caly czas. no i ja sie pytam co mi przywiozla, i ona mi mowi, ze zostawila to w domu. i ja jej na to 'obrazona', ze klamie i mi nic nie przywiozla. no i w koncu zdjela z siebie ta koszulke i dala mi ja, haha. pare dni pozniej mielismy alarm przeciwpozarowy, no i musielismy wyjsc na zewnatrz. stoje sobie grzecznie, i widze forresta z gitara. wszyscy staneli sobie gdzies obok, i ja z forrestem usiedlismy na ziemi, no i on gral. obcielam tez wlosy ethanowi. haha. i wygladaja dobrze! haha.
w zeszly piatek mielismy 'early release'. skonczylismy o 12. no i blake mnie zostawil w szkole, i nie odbieral komorki przez 2 godziny. w koncu napisal do mnie sms'a 'jestem na meczu softball'a, pamietasz?' nie, kurde, nie pamietam, bo mi nigdy tego nie powiedziales! no wiec pojechalam z marley do frenchie's i z tamtad odebrali mnie chlopaki. w sumie u ethana bylam gdzies od 2 do 11 ;p upieklismy muffiny - wyszly.. zle? to byl moj pomysl. haha. strasznie nam sie nudzilo, powiedzialam, ze ide jesc, no wiec wszyscy poszlismy do kuchni, ethan wyciaga platki a tam na tyle opakowania '10 pomyslow na to co robic w deszczowe dni'. hahaha. no wiec robilismy rozne glupie rzeczy - m.in. 'fashion show' hahahaa. no w sumie nie dokonca. ethan owinal sie w koc i ruszal biodrami, haha.
w poniedzialek na treningu trenerki kazaly nam biegac przez dlugi czas, a one zostaly na miejscu 'w razie jak ktos przyjdzie spozniony'. wrocilysmy z przebiegu i kazaly nam robic duzo trudnych cwiczen. potem podzielily nas na grupy i dostawalysmy wskazowki do kolejnej wskazowki itd. i mialysmy tez robic zdjecia np. podciagniecie sie na poreczy. moja druzyna nie wygrala (wygrana druzyna dostala skarpetki ;p) no i wszystkie dostalysmy bransoletki z napisem 'fc' - nazwa mojej druzyny - fc missoula (jak fc barcelona ;p). dzisiaj mattea przegladala moje bransoletki i sie pyta od czego jest skrot 'fc' a andrew na to 'fuckin' cool'. haha.
chce zeby juz bylo po 'hisory days' - sa w poniedzialek. mam dosyc blake'a, tori, sally, tej glupiej kurna rodziny! mam dosyc..

30. kolejna madrasc brooke. podczas malowania jajek 'how to spell jesus?'.

archiwum

2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
2013
2012
2011
2010

kategorie

linki

Marlena w USA
Gosia w USA
Kamila w Waszyngtonie
Marta w Kalifornii
© 2003-2007 copyright ownlog.com