08.01.2011 :: 19:36 Komentuj (1)

oj dlugo nie pisalam.
z nebraski wrocilam w zeszla niedziele, poznym wieczorem. swieta w sumie byly spoko. w poniedzialek pojechalismy na poczatek do butte. brooke miala tam mecz w kosza. zostalismy tam na noc, bo we wtorek grala kolejny mecz. po turnieju ruszylismy w dalsza trase. jechalismy z 8h. do omahy dojechalismy w srode gdzies o 4. bylismy na rodzinnej kolacji. noc spedzilismy u mamy sally. nastepnego dnia glownie gralismy na wii w mario razem z kuzynami - kylie 11 lat i alec 14. zostalismy u nich na noc. bylo spoko. w sylwestra polozylam sie spac o 9, w sobote rano musielismy wyjechac. zatrzymalismy sie na noc w rapid city. 0.5 mili od mount rushmore i nie zabrali mnie tam!!!! ale za to bylismy w aqua parku.
w sumie nie bylo tak zle.
w szkole rutyna. niedlugo koniec semestru = egzaminy + projekt z historii. no i nowy plan, ktory juz zgubilam :|
wczoraj poszlam do ethana. byl tam tez forrest, mattea, i brat ethana, eric. ogladalismy 'wszystkie psy ida do nieba'. potem pojechalismy do pizza hut. a wieczorem ogladalismy MST3K. w sumie spedzilam z nimi gdzies 7 godzin, haha. dzisiaj nie mam nic do roboty, no oprocz pracy domowej. wszyscy wyjechali. madalynn jest w missouri, reesi w great falls, abby pracuje, a moi chlopcy - ethan i forrest - pojechali na snowboard. pojechalabym z nimi gdyby nie wyjezdzali o 8 rano. nie mialam szansy zapytac sie sally czy moge pojechac, a nie chcialam jej budzic.
moja szafka sie zepsula :( nie chce sie zamknac.

zbilaza sie polowa mojego wyjazdu, wiec zrobie male podsumowanie.
plusy pojechania do domu:
-tesknie
-nie bede mieszkac z ta glupia rodzina
-amerykanie w stosunku jednej rzeczy sa nie do zniesienia
-a przede wszystkim sa glupi

minusy:
-polska szkola
-wiekszosci ludzi, ktorzy sa tutaj juz nigdy nie zobacze
-polska pije
-polska
-jak ja bede za nimi tesknic, noooo

ogolem mowiac, nie chce wracac do domu.


20.
czytalam polska ksiazke. podeszla do mnie madalynn i sie pyta:
-czytasz od prawej do lewej?

13.01.2011 :: 06:47 Komentuj (2)

dzisiaj byl zwyczajny dzien, ale jakos wyjatkowo fajny :)
w poniedzialek zaczelismy z blakiem tance. jak bylismy na sali i wiazalam sobie buta, zauwazyla mnie mattea - kolezanka ze szkoly- i zaczela krzyczec i skakac krzyczac 'charlie, charlie charlie!' hahaha. teraz za kazdym razem gdy ja widze to skacze i krzycze 'mattea, mattea, mattea!'.
we wtorek podczas lunchu mielismy alarm przeciwpozarowy. nikt sie nie przejal, ale okazalo, ze naprawde cos sie stalo. byl jakis wyciek gazu, czy cos, w 'gimnazjum'. gdzies po 10min wrocilismy do cieplej szkoly, ale kazali nam wrocic na dwor. przyjechala straz. gdzies po kolejnych 10min wrocilismy do szkoly i mielismy normalne zajecia. wiekszosc perkusji spedzilam razem z chancem, ethanem i mattea w biurze bashora. bashora jest wykurwisty. nie mam innych slow :). ethan gral na gitarze i wymyslal jakies piosenki. nagle powiedzial 'a to piosenka o tym, jaka piekna jest ewelina' i zaczal walic w gitare, tak zeby wydawala brzydkie dzwieki, haha.
dzisiaj mielismy 'early out'. gdzies o 2 pojechalam z ethanem i forrestem do miasta, bo chcieli sobie obciac wlosy. ale teraz dziwnie wygladaja.. potem siedzialam u ethana do 6. ogladalismy atomowki, dextera i simpsonow :) ethan mowil jakies dziwne rzeczy probujac mowic po polsku i wyszlo mu 'mam pole', haha. ogolnie to juz wie duzo rzeczy i zanim wyjade to bedzie mowil plynnie, haha. lepszych przyjaciol juz miec nie moge.

21. sally - daje blakowi miesiac, ze zgubi swoja czapke.
brooke- a ja 4 tygodnie.

22. blake - brooke, jak przeliterujesz 'shirt'.
brooke - s-i-h-r-t-e

23. godzina 4.
madalynn - przeciez ja juz nie jadlam od 1-2-3-4 (liczy na palcach i zabiera jej to dlugi czas) godzin!


bylismy z miesiac temu w sklepie. znalazlam polskie pierogi, wiec je kupilismy. nawet ich nie sprobowali! co za #@%#! przynajmniej mi smakowaly. strasznie tesknie za kopytkami. mmmm... kopytka :)
znajomy moich rodzicow mieszka w nowym jorku. przeslal mi na swieta paczke pelna polskich slodyczy. i ich tez nawet nie sprobowali..

21.01.2011 :: 01:16 Komentuj (1)

nie mam pojecia co robilam w czwartek. w piatek byla imprezka u madalynn. ogladalismy film i gralismy w xbox kinect. w sobote mialam jechac na snowboard i ethanem i forrestem, ale sally sie nie zgodzila. nawet pozyzczylam snowboard od madi.. no wiec w sobote sprzatalam, a potem pojechalam do madi na noc. 'rodzinka' jechala w niedziele na mecz brooke, a ja powiedzilam, ze nie chce mi sie jechac, no dobra, dluga historia, niewazne, no wiec zostalam tam na noc. polowe niedzieli spedzilam z madi, a polowe z ethanem, forrestem i eric'iem. eric siedzi calymi dniami w domu, bo go wywalili ze szkoly, bo grozil jakiemus gosciowi nozem, hahahhaha. wiekszosc poniedzialku przespalam. o 5 mialam tance. mam hip-hop razem z blakiem do 6, a potem on od 7 ma balet. nie chcialo mi sie czekac 2 godzin, wiec odebrali mnie moi chlopcy:) kurde, nie wiem co robic. nie chce tam spedzac 2 godzin.. we wtorek po szkole krecilam film z moimi chlopakami, haha. forrest zobil listy - 1 - 'rzeczy do zrobienia z charlie', 2- 'filmy do obejrzenia z charlie'. no wiec udalo nam sie wtedy wypelnic jedno zadanie z listy -strzelanie. nie znam sie na broni, wiec wam nie powiem co to bylo. no ale bylo duze i narobilo tylko huku. teraz nie slysze na jedno ucho. tzn. ledwo co, serio. zle sie czuje z tym, ze jestem u ethana prawie codziennie. bylam tam w niedziele, pon i we wtor. gdy powiedzialam jego mamie 'hi' popatrzyla sie na mnie wzrokiem pt. 'o nie, to znowu ty'. powiedzialam to ethanowi, to mi powiedzial, ze to nie o mnie chodzi, tylko o forresta (spal on tam 2 dni z rzedu i jest tam prawie codziennie ;p). w srode mielismy youth group. mielismy narysowac swojego super bohatera i powiedziec jakie ma dary od boga. bylam w grupie z maxem. narysowalismy pepe pana dziobaka, buahaahah.
Fotosik darmowy hosting obrazków
to moje dzieło.
Fotosik darmowy hosting obrazków
a to maxa.
wczoraj tez dostalam paczke urodzinowa - 1,5 miesiaca za pozno, haha. dzięęęki michaaał :)
miranda (siostra madi i maxa) gadala cos o einsteinie. oni mowia ajnstajn. to ja mowie, ze to jest sztajn, a nie staj. tak samo gramy piosenke co sie nazywa frankenstein. no i oni mowia oczywiscie frankenstajn, a nie sztajn. no wiec mowie do madi i mirandy 'it's frankenSZTAJN, ajnSZTAJN, lichtenSZTAJN' a madi na to 'ok,ok czarsztajn'. haha.
przez kilka dni mielismy snowboard madi na tylnym siedzeniu. brooke sie pyta 'what is that?!' swoim wkurwiajacym glosem. no wiec mowie - 'snowboard?', ona na to 'what for?'. razem z blakiem 'snowboarding?'. jak ona mnie wkurwia.

24. morissa sie pyta: to jest koniec cwiartki (nie wiem jak to inaczej nazwac) czy semestru?
ma sie 4 cwiartki i 2 semestry. z banalnych obliczen wynika, ze ma sie 2 cwiartki w 1 semestrze, a kazdy wie, ze nowy semestr jest od poniedzialku.
25. morissa - do you have bands in poland?

23.01.2011 :: 23:12 Komentuj (3)

w czwartek mialam pierwszy trening pilki. byl on od 8 do 9.30. wyjatkowo dobrze mi sie gralo. szkola, ze jestem taka slaba, w sensie nie moge oddychac :( w piatek wszyscy byli zajeci. wyslalam wiec smsa do ethana, ze powinnismy sie spotkac, a on mi na to, ze jest zmeczony. 2 sekundy pozniej pisze do mnie forrest 'wanna hang out?' haha. no wiec spedzilam gdzies 5 godzin z forrestem. na poczatku pojechalismy do 'good food store' po tabletki, bo forrest nie mogl spac przez 3dni. mam nadzieje, ze jest juz z nim lepiej. poznalam tez jego mame. oczywiscie wszyscy mysla, ze ze soba chodzimy. kupil mi chai tea (w jakims jezyku chai to herbata, kurde nie pamietam jakim, wiec wychodzi na to, ze to sie nazywa 'herbata herbata', dobra niewazne, haha). byla straaasznie slodka. pojechalismy pozniej do ear candy - sklepu muzycznego. potem do niego domu, bo chcielismy obejrzec film. jechalismy z 40min, zeby pobyc tam 30min. jego tata byl w domu.. stalismy tam, a on sie na nas gapil i gadal jakies glupoty. wyjelam wiec telefon i zaczelam pisac smsa do madi, a on sie mnie pyta (26) czy mamy smsy w polsce..no wiec wrocilismy do miasta. nie mielismy w sumie co robic, wiec poszlismy do perkins. jak wysiadalam z samochodu to prawie sie przewrocilam, bylo bardzo slisko. w ostatniej chwili zlapalam sie drzwi. forrest mowi 'charlie, don't fall, don't fall' i jeb, wyglebal sie. haha.
w sobote od 11.30 do 13 mialam trening. potem poszlam na zakupy z marley i abby. uwielbiam abby, z nia zawsze jest tyle smiechu. kupilam sobie halowki :))
dzisiaj nic nie robie. 'rodzinka' pojechala do miasta, na kregle, ale ja jestem zbyt zmeczona.. chyba zaraz pojde spac..

29.01.2011 :: 21:03 Komentuj (4)

jak ten czas szybko leci!
w pon. po szkole mialam tance, a potem trening pilki. podwiozl mnie john. jak on mnie wkurza..
we wtorek kolejny trening.. nie wiem czy powinnam grac.. kosztuje to bardzo duzo pieniedzy.. a poza tym z moim sercem jest kiepsko.. musialabym isc do lekarza, za co znowu mialabym placic (mam ten problem gdzies od 5lat i wszyscy lekarze i badania mowia, ze jest ze mna ok). nie wiem co robic..
moj nowy plan to:
dzien A:
video production (klasa z ethanem, yeah!)
study hall (odrabianie lekcji)
fotografia (w tej klasie mam 4 osoby, haha; razem z angel)
perkusja
dzien B:
dry media (rysowanie)
historia (razem z Abby, Morissa, Tori, Angel)
angielski...
i chór (najlepsza klasa na swiecie!)
w chorze na rozgrzewce Bash zapytal się które cwiczenie jeszcze chcemy robic i wszyscy zaczeli wrzeszczec „pony, pony!!!” no więc zrobilismy „pony”. Wszyscy staneli w kolku, taylor na srodku. I zaczelismy spiewac, a taylor chodzic/tanczyc po kole. Gdy piosenka się skonczyla osoba przy której stala miala z nia tanczyc -”back to back, my baby” (shake'i plecami do siebie), „front to front, my baby” (shake'i przodem) „side to side, my baby (bokiem) this is how we do it!” i ta osoba z która tanczyla tez wskakuje do kolka i znowu to samo, hahahaha.
Na video mielismy zrobic swoje logo. Ethan zrobil takie wywaliste! Moje jest ok... strasznie się ciesze, ze on tam jest. Uwielbiam go.
W foto mam 4 osoby. Ostanio wyszlismy na dwor i robilismy zdjecia sniegu/lodu. Może pozniej wstawie :)
na 'perkusji' muszę grac 4 'maletami' (patykami, haha) i utwor który gramy jest straaasznie trudny! Nigdy przedtem nie gralam na marimbie/ksylofonie, ale gram na pianinie od 10 lat i bash powiedzial, ze sobie poradze..
na dry media robimy projekt – wycielismy cos z gazety i reszto dorysowalismy. Ja wycielam goscia od pasa w gore i dorysowalam mu damskie nogi w butach na obcasach, haha.
We wtorek mialam trening. Jak bieglam to się wyglebalam, podknelam się o wlasna noge, haha. Podczas jednego cwiczenia Madalynn mowi 'jak ty to robisz z taka gracja? Ja tez tak chce!' probuje i bum! Gleba! Haha. W srode i czwartek nic nie robilam, w piątek poprosilam ethana, zeby mnie zawiozl do domu po szkole (mieszkamy blisko siebie), bo brooke miala 'dyskoteke' no i blake mial bym tam dj'em. Pozniej na perkusji zartowalismy sobie i się 'klocilismy' no i ethan powiedzial 'nie wioze cie do domu po szkole' i ja powiedzialam 'okej!'. No więc po szkole mnie zostawil! A ja tylko zartowalam! No ale najwazniejsze, ze wrocil! Potem przyjechali po mnie gdzie o 6. Ogladalismy 'czernego labedzia' dooobry filmy, ale po 'requiem dla snu' myslalam, ze będzie lepszy. Forrest probowal mnie nauczyc robic trick na desce, ale ja zaczelam gadac 'i don't wanna fall, i don't wanna fall!' więc stalismy tam z 15min. raz 'sprobowalam' i poszlismy ogladac najlepszy film na swiecie 'the door' hahahhaha.dzisiaj mialam isc na snowboard, ale jakos nie wyszlo i nie mam nic do roboty..
jak chcecie posluchac muzyki moich chlopakow (ethana, forresta i chance) to macie: whoopass girls

07.02.2011 :: 01:29 Komentuj (3)

szykuje sie dluga notka.
cala poprzednia sobote i niedziele spedzilam z moimi chlopakami :) mieli oni oddac swoje 'senior pictures' w poniedzialek, a nawet ich nie zrobili. taylor mowi do ethana w piatek: wiesz, ze musisz dac senior pictures do konca miesiaca?
ethan: taaa.. mam jeszcze duzo czasu.
taylor: koniec miesiaca jest za 3 dni. zrobiles je w ogole?
e: 3 dni to kupa czasu.. niee..
t: kto je zrobi?
e: yyy... bóg! to on robi najlepsze zdjecia!
t: a moze on nie bedzie chcial robic twoich senior pictures?
e: musi! ja porwalem jezusa!
t: serio?
e: no, zamknalem go w jakiejs jaskini, przylorzylem glaz, a on skubany mi uciekl! no wiec musialem go przymocowac do krzyza!
buahahaha. no wiec pojechalismy w niedziele do ear candy (to ich ulubiony sklep muzyczny) i robilismy zdjecia.
W sobote jak byliśmy w perkins forrest do mnie mowi 'czemu nie masz statusu na facebooku, ze to twój najlepszy dzien w zyciu razem z twoimi najlepszymi przyjaciolmi?' no to mu mowie, ze nie mialam czasu wejsc na kompa, no to ten daje mi swoj telefon. Więc ustawilam sobie 'the best day ever with forrest, ethan and eric'. W niedziele sally się mnie pyta jak mi minal weekend, no to mowie, ze dobrze, no to ona nadal się pyta, co robilam, no to mowie, ze pojechalam do miasta, spotkykalam się z chlopakami, to ta mi na to 'na facebooku ustawilas sobie status, ze to najlepszy dzien w twoim zyciu, co się takiego stalo, ze był taki wyjatkowy'. NIE MUSIALAM SPEDZAC ANI SEKUNDY Z TOBA?!
na historii gralismy w jakas glupia gre, no i tori mowi o angel: ona blefuje! (to byla czesc gry) i angel na to "mowisz tak tylko dlatego, bo jestem czarna!" hahahah. (ona serio jest murzynka ;p)
w poniedzialek mialam i tance i trening... uff.. plecy mnie bola? wtorek znowu trening... Ed się mnie pyta jak poszlo, to mu mowie, ze stopy, a ten mi się kurwa smieje. Zajebiscie smiesznie, ze prawie nie moge chodzic. No ale jak to powiedzial 'no pain, no game'. Amerykanie lubia czuc się madrzy.. Kiedys się mnie zapytal jakie mamy najblizsze swieto, no to mowie 'wielkanoc?' a ten się ze mnie smieje, i mowi, ze dzien marcina lutra. Skad mam to kurwa wiedziec, co mnie to w ogole obchodzi! Jak mam niby nazywac ich rodzicami, skoro za wszystko muszę placic sama.. na rysowanie potrzebowalam szkicownik i sally kazala mi oddawac jej 2 dolce.. ja to rozumiem, nie jestem ich dzieckiem, nie kaze im za mnie placic. No ale pomyslcie jak mam do nich mówić mamo czy tato, skoro się nie zachowuja jak moi rodzice, to jest oczywiste, ze 'hierarchia tej rodziny' wyglada tak: dzieci, pies, ja.
Na rysowaniu mielismy robic autoportrety z lustrem, nie moglismy patrzec na kartke, tylko caly czas w swoje odbicie. Mój jest boski, hahah. Musialam isc do pokoju basha po lustra, i mowi on do mnie 'tylko ich nie stlucz, bo będziesz miala 7 lat nieszczesc, w polsce tez w to wierzycie?' i ja na to 'my nie mamy luster w polsce'.
W piątek w nocy i rano rzygalam :( a mialo być tak fajnie.. mialy przyjsc abby i marley po szkole, mialysmy robic babeczki i farbowac koszulki. Tak bardzo chcialam, zeby przyszly do mnie, ze nikomu nie powiedzialam, ze jestem chora. No ale na pierwszej lekcji tak zle się czulam, ze pojechalam do domu. Poszlam spac o 10 i wstalam o 18. Sally powiedziala mi, ze Marley i Abby nie mogą przyjsc. W sumie nikt mial nie przychodzic. No ale ja nie chcialam być sama w domu (blake mial wrocic o 11), więc zaprosilam moich chlopakow. Przyjechali gdzies o 8 i ogladalismy 'spirited away'. W sumie to większość filmu przespalam..
Morissa wygrala konkurs – napisala piosenke na 'special olympics' (zawody dla niepelnosprawnych jakby ktos nie wiedzial) i jedzie do Grecji! Jak mowi to ma taki strasznie wysoki i dzieciecy głos, ale jak spiewa to... przekonajcie się sami :
morissa
w sobote mialam spotkanie z ludzmi z pilki. A potem pojechalam do Madalynn. Farbowalysmy koszulki i obejrzalysmy film. Z moich brzuchem nadal kiepsko :( w niedziele pojechalismy do kosciola i ulepszalysmy nasze koszulki. Zabraklo nam farby, więc dokonczymy za tydzien. Teraz siedze sobie w domu. Jest glupi super bowl – rozgrywki w footballu. No i nie mam co robic, blaaaah.

19.02.2011 :: 19:32 Komentuj (2)

z moim brzuchem lepiej. przynajmniej nie wymiotuje.
w poniedzialek, 2 tyg. temu bylam u lekarza. dostalam inhalator. wydaje mi sie, ze on i tak nic nie daje. jednym slowem umieram.
w ta niedziele przyszla do mnie madalynn. zachcialo jej sie shake'a, no wiec wyciagnelam blender, wrzucamy tam wszystko do srodka, wlaczamy i nagle zaczyna sie z niego dymic! hahahaha. to niewyobrazalne ile ona moze zjesc! a nadal jest szczupla. wiekszosc osob tutaj jest szczupla, a moje chlopaki, wrecz anorektyczne. serio.
na chorze abby kichnela i sie mnie pyta 'how do you say 'sneeze' in polish?' no to mowie 'kichniecie', a ta sie wydziera 'O-M-G! IT SOUNDS LIKE 'NINJA''! no i teraz to jest 'kick ninja' a nie 'kichniecie'. haha.
w walentynki w szkole byt turnament academic team. organizuje go mr. j - nauczyciel od historii. tego dnia mialam historie, wiec moja klasa musiala mu pomoc. liczylismy punkty. eamon w sumie wygral caly turniej. w finale odpowiedzial na wszystkie pytania (oprocz 1 ;p). tego dnia mialam tez tance i trening. na trening przyszlo 6 osob (tak, to malo). mierzylismy kto ile czasu wytrzyma w krzeselku, ile zrobi pompek w ciagu minuty itp. no wiec ja w krzeselku wytrzymalam 4min15, a druga osoba po mnie - micki - 3.10. no wiec czulam sie fajna. dostalysmy tez slodycze od naszych trenerek! ;d
we wtorek, ok 3.40 (konczymy lekcje o 3.20) sally wyslala mi sms'a 'mozesz wrocic z ethanem do domu?' szczegol, ze wszyscy juz dawno pojechali do swoich domow. wiec musialam czekac w szkole do 5 :|. tego dnia mialam znowu trening. przyczla nowa dziewczyna - carlie. teraz mamy 4 rude dziewczyny w druzynie. i zeby bylo smieszniej jest -marley, charlie i carlie. no i madalynn. haha. osoby, ktore nie byly w poniedzialek na trening robily to samo - pompki, brzuszki itp. no i carlie w krzeselku wytrzymala 8.50. moja slawa sie skonczyla.. haha. ale ja mam teorie, ze bylam zmeczona - my bylysmy po ponad godzinnym treningu, a one robily to na luzie.
w srode mielismy early out i pojechalam do ethana. jak ja nienawidze, jak ktos do mnie pisze sms'y w stylu 'ok', albo uzywa 'lol' i 'omg'. to tylko marnowanie moich pieniedzy (zeby dostac sms'a musisz placic, a ja sama musze placic za swoj rachunek). no i jak sie zapytalam sally czy moge do niego isc, to mi odpisala 'ok'. no wiec mowie do ethana i forresta ze tego nienawidze. gadamy, gadamy i dostaje wiadomosc. 'ok' od ethana. wyslal to gadajac ze mna, ze swojej kieszeni. hahahha.
wieczorem ktoregos dnia robilam sobie kanapke z bialym serem. blake patrzy na mnie z obrzydzeniem i sie pyta 'to dobre jest?'. oni tutaj jedza bialy ser tylko z bajglami.. jak on mnie wnerwia. abby mi powiedziala, ze jak byla u mnie w domu na lunchu, blake zrobil sobie kanapke z maslem orzechowym, brazowym cukrem, bananami i syropem! i to on powiedzial 'bleh' jak zobaczyl moja kanapke z bialym serem!!
ostatnio jak siedzielismy na perkusji forrest mowi do ethana 'naucz mnie nowej piosenki'. ethan gra na gitarze i jest naprawde swietny. no wiec ethan bierze gitare i zaczyna grac i spiewac 'mam juz dosyc uczenia cie grania na gitarze, jestes idiota, moglbys wyszukac sobie piosenek w internecie, nienawidze cie'. no cos w tym stylu. to byla kompletna improwizacja, a wyszla zajebiscie, hahahaa.
wczoraj przyszla do mnie madalynn. przegladalysmy sukienki na prom. mialysmy taka zabawe! wiekszosc byla taka obrzydliwa no i jeszcze modelki.. hahahahah.

05.03.2011 :: 22:49 Komentuj (0)

z 2 tygodnie temu mielismy apel, przedstawiali nam druzyny sportow zimowych. byla tez konkurencja miedzy seniorami - dostali po talerzu bitej smietany, a w srodku byl cukierek. mieli go rozpakowac bez uzywania rak. wszyscy sie staraja i w ogole, i brittnee zaczela podchodzic do wszystkich po kolei i wkladala im twarze do talerzy, a potem wszyscy zaczeli sie rzucac tym kremem. haha.
sally ma mnie juz zupelnie gdzies. nawet mi prania nie robi. ona mysli, ze jestem jakas glupia, powiedziala brooke, zeby pokazac mi jak sie robi 'easy mac'. jest tam instrukcja i polega ona na 'dodaj kubek wody, wlorz makaron, wstaw do mikrofali na 1.5min, dodaj ser'. co ja czytac nie umiem? albo powiedziala mi zeby sie zapytac blake'a jak dziala ksero. poszlam, nacisnelam guzik i tyle. jak ja jej nieznosze!
na treningu sam probowala mi wytlumaczyc cwiczenie - odbierasz na klate, a potem kopiesz. no wiec sie produkuje, gada, gada, w koncu rzuca pilke, odbieram na klate, i sieknelam jej w klate tak mocno! hahah. nie specjalnie! to bylo takie smieszne!
morissa powiedziala mi zebym zaprosila erica na prom. hahahhaha. wiec mu to powiedzialam, a on mi na to 'ale ja nie moge nawet byc na terenie szkoly' hahaha. (grozil komus nozem, bo mu zabral cole.)
w czwartek na lunchu osoby, ktore braly udzial w przedstawieniu dostaly pizze :D

14.03.2011 :: 23:49 Komentuj (1)

poprzedni weekend byl beznadziejny. piatek byl spoko. poszlam do morissy razem z abby i marley.
w sobote chcialam sobie zrobic mac&cheese i wyszedl mi taki obrzydliwy, ze myslalam, ze zwymiotuje, haha. a w niedziele podpalilam szmate kuchenna. hahahhaha.
We wtorek nie chcialo mi się isc do Bashora po lunchu, jak to zawsze robie, i poszlam do biblioteki. Był tam Max. Zaczal gadac, ze jako prezent pozegnalny da mi dziobaka, haha. No bo ja uwielbiam Fineasza i Ferba, haha. No ale okazalo się, ze to jest w stanach nielegalne :(
w czwartek byly urodziny Forresta, ale ja mialam trening, on wyjechal z academic team, i w weekend mialam jechac do spokane na turniej w noge. no wiec postanowilismy sie spotkac w srode. bylam u ethana tylko z 1.5h bo musialam isc do kosciola - sroda popielcowa.
w piatek wyjechalam do spokane. na prawde swietny dzien! jeden z najlepszych tutaj! pojechalam z madalynn, kaylee, i jej mama. bylysmy na zakupach i mialysmy tyle zabawyyyy. znalazlam sukienke na prom, no i w ogole.
Fotosik darmowy hosting obrazków
ja i madalynn :)
Fotosik darmowy hosting obrazków
napis na naszym hotelu. haha.
w sobote i niedziele kazda druzyna (mamy ok. 12 osob w naszej druzynie, a na boisku moglo byc tylko 4, wiec podzielilismy sie na bialych i niebieskich, ja bylam w bialej) miala po 2 mecze... i przegralysmy wszystkie. no ale bylo spoko. dzisiaj musialysmy wstac o 6 rano ;o W sumie było dużo smiechu. Najlepsze były historie Madalynn, w stylu: 'So one time I went to this place called 'White Castle' and it was white'. Hahaha.
Dzisiaj nie mam treningu, i nie mam tez zadnej pracy domowej, więc się nudze.

28.03.2011 :: 06:55 Komentuj (2)

Dlugo nie pisalam. Czas tutaj leci baaardzo szybko. Ta notka będzie straasznie dluga, przepraszam. Mam problem z dodawaniem zdjec, wiec nie bedzie zadnych :/
No marimbie idzie mi lepiej. palce mialam tak obite, ze bashor powiedzial mi, ze moga byc zlamane ;o no ale bedzie dobrze. caly czas chodze i pokazuje 'faki' mowiac 'my fingers hurt' haha. raz poszlam do kilah z tym tekstem, no i on myslal, ze poprostu pokazuje mu faka, wiec zlapal mnie za srodkowy palec i mowie 'now, it's gonna hurt' i mocno scisnal...
w poprzednia srode mielismy 'early out' i poszlam do ethana. ten dzien byl na prawde spoko. eric dal mi bluzke. haha, eric jest zajebisty. i zrobil mi 'mac&cheese' w ksztalcie postaci ze 'spongebob'a' haha. Ethan caly czas powtarza, ze mnie nienawidzi, pytam się go 'why do you hate me?' a ten na to 'i would never say that!' i w tym samym czasie umieszcza 'i hate charlie' jako swoj status na facebook'u. Haha. pozniej mielismy youth group. max pisal sms'y, a nie powinnismy miec telefonow ze soba, wiec probwalam mu go zabrac, no i mnie ugryzl ;o ogolnie bylo jakos fajnie. przyszla abby. devin zobaczyl moje skarpetki w pandy i powiedzial 'i love your socks', sally zaczela sie wnerwiac i mowi 'devin, listen to mark', a devin na to 'but sally, look at her socks! they are the coolest socks i've ever seen in my life!' haha.
w sobote robilismy dekoracje i zaproszenia na prom. malowalismy okna. chcielismy zeby zaproszenia wygladaly staro, wiec je podpalalismy. mielismy zapalniczke, no ale nam jakos nie szlo. blake znalazl yhh.. nie wiem jak to nazwac.. taki palnik jakby.. no i wtedy sie dzialo, haha.
w srode poszlismy do bradego konczyc zaproszenia. te podpalone kartki zwijalismy w rulon, obwiazywalismy tasiemka z nazwiskami np. sir yarnall albo madame meyer. i wsadzalismy sztuczna roze. potem w szkole je rozdawalismy.
w czwartek mialam koncert. mysle, ze dobrze nam poszlo. mam nadzieje, ze bashor wstawi filmy i jakos dam tutaj link. no i po nas wystepowal chor z miles city. ci to byli super.
w piatek po szkole poszlam do kaylee. jej mama pomagala mi poprawic moja sukienke, bo byla za duza. spedzilysmy na to 4 godziny ;o
a w sobote PROM. czyli taka niby studniowka. mialam isc z forrestem i ethanem. no ale wyszlo, ze poszlam tylko z forrestem. mysle, ze ethan byl po prostu za leniwy zeby zalatwic sobie smoking - strasznie smieszy mnie to slowo, bo przeciez po angielsku to 'palenie'. ok 2 poszlam do marley. jej mama zrobila mi wlosy. potem musialam wrocic do domu, bo to tradycja, zeby chlopak odebral dziewczyne z jej domu.. pfff.. glupia sally. no i potem znowu pojechalismy do marley robic zdjecia. o 5 mielismy rezerwacje w restauracji. zaparkowalismy w sumie daleko i musielismy isc. zaczepialo nas z 10 osob mowiac 'jaka to okazja?' albo, ze wygladamy yhhm.. ladnie? o 6.30 musielismy byc w szkole, zeby ustawic sie w kolejce do 'grand march'. forrest i ja musielismy byc pierwsi(!!!!!), bo jego nazwisko zaczyna sie na 'b' i jest seniorem. no i o 7 wszystko sie zaczelo. mielismy isc, zatrzymac sie na srodku zeby ludzie mogli porobic nam zdjecia, a potem usiasc. na 'widowini' bylo, sama nie wiem, z 200 osob ;O. caly grand march zajal z godzine. w sumie sie ciesze, ze bylismy pierwsi, bo moglismy tam sobie po prostu siedziec i ogladac wszystkich, kiedy reszta miala stac i czekac. bylo tez oczywiscie ogloszenie ksiezniczki, ksiecia, krola, i krolowej :) w sumie bylo nudnawo.. muzyka byla beznadziejna.. glownie spedzilam czas na gadaniu ze znajomymi. po promie mialo byc u mnie 'afterparty' no ale jakos nie wyszlo. mialo byc z 16 osob, ale wszyscy poszli na kregle, wiec byl tylko max, mattea, forrest, no i ja. ogladalismy 'toy story' haha. blake wrocil ok 12. max i mattea poszli okolo 1. przyszla potem becca. bylam taka zmeczona, ze zasnelam 2 razy, haha. forrest pojechal do domu ok 3 rano. glupia sally kazala mi wstawac do kosciola o 9.....

26. WHAT?! Hong Kong is not in Japan?!?!
27. Abby- I'm going to Europe this summer.
ja - Me too! That's crazy!
Brooke – You are?
Blake – Brooke, she lives there.
Br- I thought you live in Poland.
ja - Poland is in Europe...
Br – Really?

12.04.2011 :: 07:29 Komentuj (0)

Czas szybko leci. Do spotkania z rodzina zostalo 9 tygodni. Z jednej strony mi smutno, ze zostawiam znajomych, z drugiej mam dosyć tej glupiej rodziny.
Jestem strasznie zabiegana – mam treningi 3 razy w tygodniu, proby na 'history days' kazdego dnia, w srody raz na 2 tyg. youth group. No i teraz dochodza mecze w prawie kazda sobote. Forrest i ethan chca się więcej spotykac, bo tak malo czasu zostalo, ale ja nie mogeee..
W piątek 2 tygodnie temu poszlam do ethana i ogladalismy toy story 3. wszystkie napisy były po rusku, haha. Raz forrest zapisal gre jako 'fae' i mowi 'forrest and ethan – best friends!' na to ja mowie, ze to skrot od 'forrest and ewelina' a eric na to 'forrest and eric', haha.
W zeszla sobote pojechalysmy do great falls na turniej. Pogoda była okropna! Po drodze padal snieg, deszcz, swiecilo slonce – widzialysmy doslownie wszystkie pory roku. Pierwsza gra była ok. przegralysmy. Druga.. oh, druga była okropna.. padal grad, był ogromny wiatr, i było straaaasznie zimno, więc skonczylysmy wczesniej. Bylysmy cale mokre. W sumie to i tak nie mialo sensu, przegrywalysmy z 8:1.
W czwartek max dal mi karton soku pomaranczowego, haha. Wypilam z litr i pozniej mi było niedobrze, więc nie poszlam na trening.
W piątek po szkole wyruszylismy do heleny na cyc – catholic youth convention. Sally kazala mi jechac i jeszcze za to zaplacic. Jednym slowem weekend był beznadziejny. Gdyby nie max bylby naprawdę tragiczny. Sally mnie wkurza jak nie wiem, w ogole cala ta rodzina. Dzisiaj mielismy probe, jak zawsze, i ja nie cwiczylam, bo to nie mialo sensu – oni byli w klasie, a są kurewsko glosni, bashor gral na perkusji, a poza tym pianino jest beznadziejne. No i się wszyscy na mnie wnerwili, tzn. jak im wyjasnilam było ok, ale sally się strasznie wnerwiala. W tamtym tygodniu blake nie przyszedl na probe zeby się spotkac ze znajomymi. Wszystkim powiedzial, ze musi mnie zawiezc na trening do miasta, a mi powiedzial, ze ma probe. Przygotowanie scenariusza to glownie jego dzialka, a mielismy go oddac w czwartek, a to był wtorek. No i na dodatek zostawil mnie w szkole, i nie mialam podwozki do frenchie's.
Jutro mam koncert. Będziemy grac piosenke od której mam tak obite palce. Mialam sen, ze je zlamalam podczas grania ;O
9 tygodni!!

28. Igor uwierzyl mi, ze potrafie mowic po japońsku.
29. Nie wiedzial co to komunizm, a on jest z rosji. tzn. jego rodzice sa, i mowi z takim chamskim ruskim akcentem. to brat olgi. nie cierpie tej rodziny. w sumie maja jeszcze z 10 rodzenstwa. znam jeszcze ich mlodszego brata - gorszy od ich 2 razem wzietych.

17.04.2011 :: 07:12 Komentuj (0)

O koncercie szkoda gadac.. mysle, ze chor wyszedl swietnie. Moj prawy srodkowy palec jest straaasznie obtarty, juz nawet nie obity.. ehhh..
w piatek spiewalismy z chorem przed jurorami i dostalismy same 1 – najwyzsze noty.
Dzisiaj byl dluuugi dzien. Musialam wstac o 6.20. Mialam medz z nogi o 8 rano, potem mialam perkusje o 13, i potem noge znowu o 4. pojechalam tez na 'koncert' moich chlopakow. Byli naprawde swietni.

04.05.2011 :: 06:30 Komentuj (0)

Za 6 tygodni juz mnie tu nie bedzie. czas szybko leci. jestem strasznie zapracowana, wracam do domu codziennie gdzies o 8.
no wiec 3 tygodnie temu w poniedzialek na treningu padal snieg, bylo strasznie zimno, i sie przeziembilam. mattea pojechala na weekend do kalifornii, na konkurs taneczny. jak wrocila to miala na sobie koszulke 'los angeles california' i sie chwalila caly czas. no i ja sie pytam co mi przywiozla, i ona mi mowi, ze zostawila to w domu. i ja jej na to 'obrazona', ze klamie i mi nic nie przywiozla. no i w koncu zdjela z siebie ta koszulke i dala mi ja, haha. pare dni pozniej mielismy alarm przeciwpozarowy, no i musielismy wyjsc na zewnatrz. stoje sobie grzecznie, i widze forresta z gitara. wszyscy staneli sobie gdzies obok, i ja z forrestem usiedlismy na ziemi, no i on gral. obcielam tez wlosy ethanowi. haha. i wygladaja dobrze! haha.
w zeszly piatek mielismy 'early release'. skonczylismy o 12. no i blake mnie zostawil w szkole, i nie odbieral komorki przez 2 godziny. w koncu napisal do mnie sms'a 'jestem na meczu softball'a, pamietasz?' nie, kurde, nie pamietam, bo mi nigdy tego nie powiedziales! no wiec pojechalam z marley do frenchie's i z tamtad odebrali mnie chlopaki. w sumie u ethana bylam gdzies od 2 do 11 ;p upieklismy muffiny - wyszly.. zle? to byl moj pomysl. haha. strasznie nam sie nudzilo, powiedzialam, ze ide jesc, no wiec wszyscy poszlismy do kuchni, ethan wyciaga platki a tam na tyle opakowania '10 pomyslow na to co robic w deszczowe dni'. hahaha. no wiec robilismy rozne glupie rzeczy - m.in. 'fashion show' hahahaa. no w sumie nie dokonca. ethan owinal sie w koc i ruszal biodrami, haha.
w poniedzialek na treningu trenerki kazaly nam biegac przez dlugi czas, a one zostaly na miejscu 'w razie jak ktos przyjdzie spozniony'. wrocilysmy z przebiegu i kazaly nam robic duzo trudnych cwiczen. potem podzielily nas na grupy i dostawalysmy wskazowki do kolejnej wskazowki itd. i mialysmy tez robic zdjecia np. podciagniecie sie na poreczy. moja druzyna nie wygrala (wygrana druzyna dostala skarpetki ;p) no i wszystkie dostalysmy bransoletki z napisem 'fc' - nazwa mojej druzyny - fc missoula (jak fc barcelona ;p). dzisiaj mattea przegladala moje bransoletki i sie pyta od czego jest skrot 'fc' a andrew na to 'fuckin' cool'. haha.
chce zeby juz bylo po 'hisory days' - sa w poniedzialek. mam dosyc blake'a, tori, sally, tej glupiej kurna rodziny! mam dosyc..

30. kolejna madrasc brooke. podczas malowania jajek 'how to spell jesus?'.

15.05.2011 :: 05:48 Komentuj (2)

W piątek chlopaki mieli mieć koncert, ale chance mial przedstawienie, więc nie mogli grac. Ethan więc wymyslil, ze zagra parę piosenek z eric'iem. Wyszlo im na prawde dobrze! Eric po raz pierwszy gral na perkusji przed ludzmi. Cwiczyl tylko przez 2 tygodnie. Ah, jestem z ie go dumna :) ten caly koncert to był pomysl mattea'i, bo ona ma obsesje na punkcie ethana. No więc miala przyjechac, zaplacic za mnie i pozniej odwiezc mnie do domu, no ale poklocila się z mama, więc nie mogla pojechac. Pojechalam, więc z forrestem. Doslownie w tej samej sekundzie co ethan i eric skonczyli grac dostalam sms'a od mattea'i 'i'm coming'. Zrobilo mi się jej przykro.. w koncu nie przyjechala. Gdzies o 10.30 pojechalam z forrestem po pizze, ale było zamkniete, więc pojechalismy do maka. A tam była... cheyenne. Ta zaczela gadac jakieś glupoty, ze mam rozczochrane wlosy.. no i forrest jej na to 'no wiesz, probujemy to robic w roznych miejscach, zeby nie było nudno' haha.
W sobote bylam w helenie z powodu pilki. Pierwszy mecz gralo mi się bardzo dobrze, drugi tak sobie. Oba przegralysmy..
W niedziele mialam robic koszulki dla chlopakow z madalynn.. znowu nam nie wyszlo, umawialysmy się na to od tygodni.. W niedziele był dzien matki, więc pojechalismy na ranczo. W poniedziałek były 'history days'. Nasze przedstawienie wyszlo niespodziewanie dobrze. Ja dostalam 88pkt, nie jest zle.
We wtorek zadzwonila do mnie koordynatorka. Powiedziala mi, ze nie moge jechac do coeur da lane na turniej :( w niedziele mam OBOWIĄZKOWE spotkanie z wymiencami.. będzie chujowo, ja to wiem.. na ten turniej dzieczyny wyjechaly wczoraj i beda tam do jutra gdzies do 7..
W srode mielismy 'early out'. Mielismy 'essembly'. Nie wiem na co zbierali pieniadze, no ale zbierali, i ludzie rzucali pilkami w no powiedzmy tarcze, zeby dyrektor, a potem mr. Fry wpadl do beczki pelnej wody, haha. Zupelnie jak na filmach. Potem – w sumie nie planowanie – pojechalam do ethana.
W piątek na lunchu wszyscy znikneli. Doslownie nikogo nie było. Poprosilam maxa zeby kupil mi cornbread, haha. Powiedzial mi 'gdybym poprosil cie o chodzenie i bys się zgodzila, znaczyloby to, ze zabralabys mnie do europy?' a ja mu na to 'powiedziala bym 'nie'', a cayden na to 'a gdybym to ja się ciebie zapytal?' no i ja mu na to, ze tak. Cayden chodzi z meaghan no i ja jej powiedzialam, ze on mnie zapytal o chodzenie, a ta na to 'jestem z tym ok, tylko się nie calujcie gdy jestem w poblirzu', haha. Meghan jest super. A potem poszlismy do biblioteki, a ja zawsze chodze do basha. No i on potem na chorze mi mowi, ze na lunchu mnie szukal, bo kupil mi cornbread, haha. Nawet mi się nagral na poczte glosowa. W piątek dostalam tez swietna koszulke od abby – 'jesus rox my world!', hahhahahaha.
Dzisiaj się straaasznie nudzilam. Większość dnia spedzilam z maxem. Sally się mnie pytala czy ze soba chodzimy.. eric mi powiedzial, ze jego mama mysli, ze chodze z forrestem, a ja mu na to 'to ze uprawiamy sex na dni konczace się na 'day' nie znaczy, że ze soba chodzimy', hahah, jestem okropna..
moje najblizsze plany – czwartek -koncert, sobota -livingston (piłka), sobota-poniedzialek spokane -WOOOO HOOO! To jest no... ten tego.. 'tour'... no wyjazd z perkusja i chorem. Idziemy na lasery, do aqua parku, do restauracji, no i na 'wicked'! Strasznie się ciesze! Potem we wtorek koncert w szkole, kolejny weekend seattle! Yeah! Potem zakonczenie roku w piątek, a w sobote jade do belgrade. Potem w kolejny weekend jestem w great falls, i w koncu się widze z rodzicami! Zostalo mi dokladnie 31 dni. I mam strasznie mieszane uczucia. Wiem jedno – będę tesknic!

31. jeden dzieciak z gimnazjum zapytal sie mnie 'how do they call 'doritos' in.. switzerland?' doritos to nazwa nachosów. IDIOCI!

22.05.2011 :: 06:37 Komentuj (1)

Poniedzialek to byl fajny dzien. Mielismy 'vietnam symposium' – przyjechali weterani z wietnamu, i odpowiadali nam na pytania. No ale to byl fajny dzien przede wszystkim, bo dostalam mnostwo zarcia, haha. No wiec na lunchu Bashor kupil mi cornbread, a nawet go nie prosilam o to. Potem pojechalam z chance'm i forrest'em do frenchie's. Forrest kupil mi laffy taffies, mniam. No i mialam tez puff corn od chance'a. Jak wrocilismy to poszlismy do bashor'a i tam byla abby i blake, i mieli pizze. Wkurza mnie to strasznie, bo blake zawsze jezdzi do domu na lunch, albo do frenchie's, a ja nie moge wrocic do domu po szkole, bo to jest marnowanie benzyny.. no dobra.. Potem forrest chcial ogladac film, wiec poszlismy do biura bashora, bo to przeciec byl 'sex monday', haha. Trening byl spoko. Duzo biegalysmy, ale nie bylo zle. Po drodze spotkalam eda i sally. Brooke miala gre softball'u niedaleko nas. Na treningu nasza trenerka sam wydawala rozne glupie dzwieki zeby nas.. nie wiem.. wystraszyc? Raczej nie bardzo, no ale bylo smiesznie. Niektore dziewczyny dostaly batony, bo sie turlaly z gorki w sobote, hah. No wiec znowu zarcia – dostalam jedno z reese's od micki, i troche butterfinger'a od marley. Potem poszlam na gre brooke. Tzn. ona skonczyla kiedy ja. No a potem pojechalismy do kfc. Zamowilam maly mac and cheese. Musialam czekac, wiec dali mi duzy, haha.
Pewnego razu marley podeszla do mnie i zaczela gladzic moje wlosy i mowi 'twoje wlosy sa takie miekkie. Zupelnie jak kaczka.' haha. No i to teraz jest taki zart. Wiec forrest podchodzi do mnie i mi mowi, ze lubi moje wlosy, a ja mu na to, ze pewnie tylko patrzy mi sie na klate. No i ethan mowi 'to to co ja robie', no i forrest mowi, ze 'wlosy' to zakodowane slowo 'cycki'. Wiec teraz za kazdym razem gdy mowia wlosy maja na mysli moje cycki. Wiec zaczely sie zarty typu 'lubie patrzec na twoje wlosy', 'moje wlosy sa takie miekkie', 'lubie sie bawic twoimi wlosami', hahaha.
Mattea dala mi bransoletke, sama ja zrobila :) w poniedzialek mielismy 'vietnam symposium', i potem we wtorek mr. J sie pytal so bysmy zmieli zeby to ulepszyc za rok, i morissa mowi 'byloby to duzo lepsze gdyby w klasach byly jakies przekaski. Ja jak tam siedzialam z 15min juz bylam glodna.' haha, kocham morisse.
Sally mi powiedziala zebym nie wracala do domu po szkole, i jechala do kaylee, bo to nie ma sensu jechac do domu na 20min, i marnowac benzyne. Nie moglam jechac do kaylee, a blake mial robic projekt, wiec pojechalam do ethana. Juz z tydzien wczesniej powiedzialam sally, ze potrzebuje wiecej minut na telefon, ta oczywiscie musi mi jeszcze wyslac 3412 wiadomosci (musze placic, zeby je odebrac). Zadzwonila do mnie i ja nie zdarzyl odebrac (wkurwia mnie to strasznie – zawsze dzwoni tylko raz. Nigdy nie probuje gdzies po 2min zadzwonic jeszcze raz, jak to robia normalni ludzie), i oczywiscie wysyla mi wiadomosc, za ktora musze zaplacic, - "zadzwonic do mnie" (czyt. Wydaj znowu pieniadze na to glupia... ). no wiec zadzwonilam i ta do mnie, ze mialam isc do kaylee, a nie spotykac sie z ethanem, bla bla bla, nienawidze jej. Trening byl ok. Musialam czekac na blake'a z pol godziny. Mial mnie zawiezc do domu, a ten mnie tylko odwiozl do szkoly (rownie dobrze moglabym tam pojsc – szybciej by wyszlo), i potem gdzies po 15min pojechalam do domu. Co sie kolejnego dnia okazalo blake sie spoznil, bo zrobili sobie ipreze. Bylo tam duzo osob, i w ogole byla afera.
W czwartek po szkole pojechalam z matte'a do miasta na kawe, pochodzilysmy tez po sklepach (Czyt. Bylysmy w 2 sklepach i piekarnii), a potem pojechalysmy spowrotem do szkoly, bo mialysmy koncert. Byl bankiet i rzegnalismy seniorow.. no i mnie. Dostalam kubek, haha. Bashor gadal teksty w stylu 'osoba, ktora najczesciej rozdziera sobie spodnie.. tori'/ 'osoba, ktora wydaje najdziwniejsze dzwieki... abby'/'osoba, ktora robi najwiecej papierowych czapek, i potem udaje, ze to łódki.. charlie', hahah. Koncert byl.... dlugi. Piosenki nudne.. bashor gdzies 5min przed wystepem powiedzial mi, ze gramy 'sinister minister' piosenke, ktorej nienawidze, 'bo przypadkiem napisal do w programie'. Napisal tez 'bue rondo' a tego nie gralismy :/
Piatek byl ostatnim dniem dla seniorow. Chlopaki zagrali pare piosenek na korytarzu w szkole. Bylo super. Zrobilam dla forrest'a pande taka wydrapywana na czarnym tle. Nie wiem jak to wytlumaczyc.. no i moje przyrzady do robienia tego, byly w pudelku od kociego zarcia, i wszyscy mysleli, ze jem kocie zarcie, hahah. Schowalam ja do jego laptopa.
W sobote pojechalam z morissa i abby do miasta. W sumie nic ciekawego. Potem do maxa.. tez nuda. A jutro jade do spokane :)

27.05.2011 :: 08:23 Komentuj (7)

No więc w niedziele pojechalam do spokane. Byliśmy w aqua parku, było w miare fajnie. Potem poszlismy na kolacje, oh, nuda, nauczylam mattea'e robic lodki. Zrobilam ich z 20 - z jej pieniedzy, haha. Potem cyknelismy sobie zdjecie na takim duzym wagonie. Miala być tam cala nasza grupa – razem z mattea chcemy tam wejsc, podchodzimy do schodow i jakiś dzieciak (mial z 8 lat) mowi 'i was here first' i wchodzi po schodkach i ustawia się z nami do zdjecia, haha. 'wicked' bardzo mi się podobal, no ale bylam straasznie zmeczona.. w niedziele od rana mielismy wystepy. Bashor mnie wkurzyl, bo z perkusja nie gralismy zadnych moich piosenek :/ no ale przynajmnije spiewalam z chorem. Potem mielismy pyyyszna pizze, shake'i, ogolnie było spoko. Wrocilismy gdzies o 11 wieczorem.
We wtorek bylam w szkole – nie było już seniorow (w niedziele jest graduation, a ja nie moge isc :/). mattea plakala, bo nie ma już ethana. Ja tez ryczalam – wszyscy mysleli, ze z powodu forresta – strasznie mnie to wkurzalo. Plakalam, bo nie mialam podwozki, ani pokoju w seattle na ten weekend, a co za tym szlo, mialam jechac na camping z sally, blakiem, tori i innymi ludzmi, których nienawidze. Kombinowalam zeby isc do mattei na ten weekend. No ale w koncu jutro jade do seattle. Uhhh 9 godzin drogi :/
w szkole jest straasznie nudno. Jak mialysmy chór, mattea szukala dlugopisu czy cos takiego, otwiera szuflade a tam... stroj krolika, hahaha, myslalam, ze umre ze smiechu.
W srode pojechalam do ethana. Odebral mnie z domu, jedziemy sobie w dol droga do jego domu, ethan nagle mowi 'czy to był wąż?' no więc zawraca i na drodze widzimy weza, był na prawde fajny, mial z metr dlugosci. Wysiadamy z samochodu – ethan robi zdjecie. Wsiadamy do samochodu, jedziemy dalej... 'czy to jest niebieska pilka?', zatrzymujemy się, eric bierze pilke. Haha. Pozniej siedzielismy u niego w domu, gadalismy, gadalam z ich mama, na prawde fajna kobitka. Pamietam jak raz mi powiedziala 'you're just a cute little thing', a jestem wyzsza od niej co najmniej o 2 glowy, haha. Powiedziala mi tez 'co oni bez ciebie teraz zrobia, wszystko zawsze toczy się w okol ciebie', haha. Pojechalismy tez po pizze, lody, itp. było spoko. Mialam znowu obciac ethanowi wlosy, ale jego mama się nie zgodzila. Chca zeby jego wlosy były dużo krotsze, więc trzebaby było uzyac golarki..
dzisiaj są moje imieniny. W sumie to wczoraj były ;p oczywiscie nikt nie wiedzial o co mi chodzi – tutaj tego nie obchodza. Moja rozmowa z mattea: -today is my name day! -your lame day? -no, my NAAAME DAY! -your rain day? -my NAAAME DAY!!! albo z bashorem - today is my name day! and it's mother's day in poland, too. you should get me something! - but you're not a mother. Ogolnie dzisiaj był w miare fajny dzien. Trening był spoko.
To było z miesiac temu, ale zapomnialam o tym powiedziec. Pewnego dnia micki jechala do szkoly i nie chcacy zadzwonila do sam – naszej trenerki. Nie wiedziala, ze ta może ja slyszec, i micki spiewala na caly głos jakieś glupie piosenki, hahaha.

32. turcja to kontynent.

03.06.2011 :: 06:53 Komentuj (2)

wrocilam w poniedzialek ok 5 po poludniu, i potem nic nie robilam
w szkole straaaaszna nuda. jutro koniec szkoly!! nie chce mi sie wierzyc. i za 2 tygodnie wyjezdzam z tad! na prawde dziwnie sie czuje.
zapomnialam o tym powiedziec. to bylo z tydzien temu. na angielskim glenn nie chcial oddac swojego ipoda, wiec ms. klimpel go zwiazala tasma, haha.
w srode pojechalam z chance'm nad staw. puszczalismy kaczki, haha. znalazl jeden plaski kamien i mowi 'to jest swietny kamien! zaraz go rzuce i odbije sie on z 35443 razy i wtedy powiesz 'ale chance jest super, powinnam go poslubic''i ja mu na to 'mowisz, ze chcesz za mnie wyjsc?' - 'no' haha. no i teraz forrest jest zly, bo mam z nim wspolny zart, ze pobieramy sie za 2 dni. nawet na facebooku mam ustawione, ze jestem z nim zareczona. no i ogolnie poklocilam sie z forrestem :(
dzisiaj podczas lunchu tia pocalowala chrisa... zaplacili jej za to 22 dolce, haha, to bylo takie smieszne. jak sie na niego rzucila, haha.
padlo pytanie 'jak wyglada typowy dzien amerykanina'. duzo osob jest zaangazowana w zycie szkolne - rozne sporty, academic team, itp. w mojej szkole duzo osob pije, ale mozna znalezc osoby co nie pija. jezeli chodzi o papierosy, to wszyscy zgodnie mowia, ze sa okropne, smierdza itd. nie znam tu osoby, ktora by palila. wiekszosc kreci sie w okol szkoly.
najblizsze plany - jutro spotykam sie z mattea, moze z meghan. sobota- mecze w belgrade, max zrobil mi plakat, haha. niedziela - pewnie pojade do miasta z madi. poniedzialek, wtorek, czwartek - treningi. sobota - niedziela - turniej w great falls. sroda - przyjazd rodzicow. czwartek - wyjazd..
ah, faceci mnie denerwuja!

05.06.2011 :: 19:25 Komentuj (1)

Kogo obchodzi, ze wyjezdzam za 10dni, pff.. mialam sie dzisiaj spotkac z forrestem, ale mi nie odpowiada, mama mattei sie nie zgodzila, a max musi malowac costam, w sumie nie wiem. Ehh..
W czwartek na lunchu cayden strzelil mi w reke gumka, i mialam czerwony slad, a meaghan zaczela mnie dusic, tak po prostu, haha. No i potem caydem mnie pocalowal, w ten slad od gumki, a meghan w szyje, haha.
Piatek byl ostatnim dniem szkoly.. dziwnie sie z tym czuje. Nie chce mi sie wierzyc, ze to juz koniec.. Na lunchu pojechalam z maxem do miasta po pizze. Blake ostatnio mi powiedzial, ze w naszym domu na lunchu bylo 12 dziewczyn i on... gej. Na ostatniej leksji w piatek chelsey wziela takie cos co pryskalo woda (chyba do wycierania tablicy, sama nie wiem) no i pryskala wszedzie. Ja je na to 'sprobuj trafic mi do buzi' i otwieram morde. Bylam po tym cala mokra, haha. Pojechalam z Tea do target. Bylo smiesznie, potem w sumie nic nie robila, bo wszyscy wyjechali.
W sobote musialam wstac o 5 rano. Oczywscie sally musiala mnie wkurwic. Mialysmy mecze w belgrade. Oba przegralysmy, ale ja nie gralam tak zle. Prawie strzelilam pare razy i... mialam asyste moim tylkiem, hahahahah. Znaczy to, ze podalam pilke moim tylkiem do kolezanki i ona strzelila bramke.
Nie wiem co bede robic dzisiaj.. ehh.. chyba sie zaczne pakowac..

09.06.2011 :: 07:45 Komentuj (0)

W niedziele spotkalam się z chlopakami. Poszlismy tez na kregle :) ok 9 pojechalam do meaghan. Mielismy ogladac harrego pottera, ale musielismy czekac na blake'a. Gdzies o 11 pojechalismy na stacje po popcorn i kawe. Blake, rachel, tia i brady jechali na tyle samochodu. Nie wiem jak to wyjasnij. Ja się balam, sama przez caly czas gadalam 'zaraz spadna i się zabija'. Ogladalismy film gdzies przez godzine, i o 12.30 pojechalam do domu.
W poniedziałek pojechalam z maxem do miasta. Byliśmy w rockin' rudy's i poszlismy do walmartu na 5 min kupic gumowa kaczke do mojej kolekcji, haha. Potem mialam ostatni 'trening'. Już koniec z pilka :( po tym pojechalismy do centrum handlowego, i zostalam na noc u mattei. Obejrzalysmy bolt'a i up :)
Wrocilam do domu gdzies o 2.30 i potem wieczorem pojechalam z meaghan do kina. Obejrzalysmy 'wode dla sloni', ale mi się morda jarala jak mowili po polsku, haha. Potem pojechalysmy na lody, ogolnie było super.
Dzisiaj nuda. Pojechalam z meaghan, bradym i tia do miasta. Znalazlismy pilke baseballowa i nazwalismy ja fred ;p
Jutro z youth group mamy przyjecia pozegnalne dla mnie, maxa i madalynn (przeprowadzaja się z powrotem do minnesoty – nie wiem czy pisalam o tym wczesniej). W sumie się nie ciesze na to cale przyjecia.. sama nie wiem. Z osob, które lubie będzie tylko max i madalynn, no i przyjdzie tez abby, ale pewnie będzie trzymac się z tori :/
W niedziele mamy party dla dziewczyn z druzyny, szykuje się super zabawa. Ale to idiotycznie brzmi, pfff..
wyjezdzam już za tydzien ;O

33. sally powiedziala, ze grecki i niemiecki to to samo.

14.06.2011 :: 07:51 Komentuj (0)

zbliża się wielki finał. wyjezdzam juz w czwartek. jutro po raz ostatni spotykam sie z ethan'em, forrest'em i eric'iem, odbieramy moich rodzicow z lotniska, i jedziemy do hotelu. srode spedzam z rodzicami w missouli i w czwartek rano jedziemy w trase!
no wiec w czwartek bylo to cale 'przyjecie pozegnalne'.. szkoda gadac.. obejrzelismy pare filmow i spalismy w garazu. polorzylam sie spac gdzies o 5 i wstalam o 9.30. potem pojechalam z sally, blakiem i brooke do miasta.... uhhh.. okropny dzien.
w sobote mialam sie spotkac z madalynn. wyjechala w niedziele na oboz, a ja wyjezdzam w czwartek, wiec mial byc to nasz ostatni dzien razem. wiekszosc dnia spedzila z bradym i przyjechala do mnie gdzies o 6 (w sumie nie pamietam) i bylam strasznie zla. gdy bralam prysznic blake zrobil w piwnicy fort, haha. zawiesil on przescieradla i koce pod sufitem, zajelo to z pol piwnicy, haha. humor mi sie troche poprawil.. gralismy tam w mario na wii. potem przyszla moja najukochansza abby.. humor jeszcze bardziej mi sie poprawil. dzwonilismy do ludzi, gadalismy dziwnymi glosami, i ogladalismy tv... a potem padl pomysl zeby pojechac do denny's. no wiec w droge! byla gdzies 1.30 a my jemy sobie pancaki :) nasz kelner mial na imie clifford, hahaahhahaha. jak dal nam jedzenie zlapalismy sie za rece i powiedzialam straaaasznie glosno 'ojcze nasz', haha. bylo tam z 20 osob, a przeciez byla noc ;o no ja oczywiscie wpadlam na pomysl, zeby jesc rekoma, haha. bylo swietnie. zrobilismy sobie nawet zdjecie z cliffordem, haha. jak wychodzilismy madalynn krzyknelam 'chce zebys wiedzial, ze bylismy tutaj po raz pierwszy, wiec odebrales nam dziewictwo', haha. potem jedziemy sobie do walmartu.. jedziemy, jedziemy i ... iiii-ooo-iiiii-oooo = policja. okazalo sie, ze blake nie wlaczyl swiatel. a my sie wlasnie przymierzalismy do tego, ze wystawic glowy przez szyberdach, haha. doslownie dzielily nas sekundy. no wiec w walmarcie bylismy gdzies o 3 rano. kupilismy farbe do wlosow, kondomy i gumowa kaczke, haha. wrocilismy do domu, patrze, i drzwi wejsciowe sa otwarte! biegniemy do garazu, abby bierze... sama nie wiem co wziela, cos metalowego, a madalynn sekator (hahahhahaha). i idziemy przeszukac dom! przeszukalismy wszystkie pokoje i nic. mam to wszystko nagrane. madalynn caly czas gadala 'jak ja strasznie sie boje! dzisiaj na pewno nie zasne!'. 10minut pozniej lezy sobie na kanapie i smacznie chrapie, hahahha. to chyba byla najlepsza noc w moim zyciu, serio, haha. a, no i jeszcze pomalowalismy mi wlosy na niebiesko, ale w sumie wygladaly jak siwe. (spalam tylko z 5 godzin)
w niedziele pojechalam do kalee na impreze dla ludzi z druzyny pilkarskiej. bylo żarło, farbowalysmy koszulki, mialysmy ognisko (opowiadalysmy straszne historie :) ), i ogladalysmy filmy.
dzisiaj przyjechalam do domu gdzies o 10, pogadalam z ewką (moja mama ;p), wzielam najszybszy prysznic swiata, i pojechalam z mattea do miasta. spedzilam caly dzien ogladajac jak tanczy. gdzies do 4 miala proby, potem pojechalysmy do good food store, zeby cos zjesc i o 7 miala wystep. uhhhh, jestem zmeczona. odezwe sie w czwartek, a potem pewnie juz z polski :)

19.06.2011 :: 03:57 Komentuj (2)

jestem juz z rodzicami, siedze wlasnie w hotelu w idaho falls.
we wtorek forrest odebral mnie ok. 7, w sumie nic nie robilismy, skonczylismy na tym, ze siedzielismy u ethana. o 11.30 wyjchalismy na lotnisko odebrac moich rodzicow. ethan jak sie stresowal, haha. powiedzial im po polsku'cześć, jak tam podroz?' haha.
w srode pochodzilam z rodzicami po miescie, potem pojechalismy do szkoly, kosciola, takie rozne pierdoly. zjedlismy obiad w domu, spakowlam rzeczy. potem poszlismy na wystep mattei. gdzies o 9 pojechalam do meaghan, gralismy w rock band. forrest odebral mnie gdzies o 11. wspielismy sie na 'm'kę' - slynna w missouli. potem chodzilismy, pojechalismy do niego do domu, obejrzelismy film, i gdzie o 4.30 wrocilam do hotelu.
w czwartek odebralismy samochod i pojechalismy do sklepu po zarcie, no i w droge.
bylismy juz w yellowstone, tenton park, no i teraz siedzimy w idaho falls.
juz tesknie ze znajomymi :(
napisze z polski.

10.08.2011 :: 12:39 Komentuj (4)

do polski wrocilam 7 lipca. nic sie u mnie nie dzieje. bardzo tesknie za tamtymi znajomymi. szkoda gadac..
jezeli zastanawiacie sie czy warto wyjezdzac na wymiane, to mowie glosne tak. tamten rok byl najlepszym w moim zyciu, i nigdy go nie zapomne.

archiwum

2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010

kategorie

linki

Marlena w USA
Gosia w USA
Kamila w Waszyngtonie
Marta w Kalifornii
© 2003-2007 copyright ownlog.com