W piątek chlopaki mieli mieć koncert, ale chance mial przedstawienie, więc nie mogli grac. Ethan więc wymyslil, ze zagra parę piosenek z eric'iem. Wyszlo im na prawde dobrze! Eric po raz pierwszy gral na perkusji przed ludzmi. Cwiczyl tylko przez 2 tygodnie. Ah, jestem z ie go dumna :) ten caly koncert to był pomysl mattea'i, bo ona ma obsesje na punkcie ethana. No więc miala przyjechac, zaplacic za mnie i pozniej odwiezc mnie do domu, no ale poklocila się z mama, więc nie mogla pojechac. Pojechalam, więc z forrestem. Doslownie w tej samej sekundzie co ethan i eric skonczyli grac dostalam sms'a od mattea'i 'i'm coming'. Zrobilo mi się jej przykro.. w koncu nie przyjechala. Gdzies o 10.30 pojechalam z forrestem po pizze, ale było zamkniete, więc pojechalismy do maka. A tam była... cheyenne. Ta zaczela gadac jakieś glupoty, ze mam rozczochrane wlosy.. no i forrest jej na to 'no wiesz, probujemy to robic w roznych miejscach, zeby nie było nudno' haha.
W sobote bylam w helenie z powodu pilki. Pierwszy mecz gralo mi się bardzo dobrze, drugi tak sobie. Oba przegralysmy..
W niedziele mialam robic koszulki dla chlopakow z madalynn.. znowu nam nie wyszlo, umawialysmy się na to od tygodni.. W niedziele był dzien matki, więc pojechalismy na ranczo. W poniedziałek były 'history days'. Nasze przedstawienie wyszlo niespodziewanie dobrze. Ja dostalam 88pkt, nie jest zle.
We wtorek zadzwonila do mnie koordynatorka. Powiedziala mi, ze nie moge jechac do coeur da lane na turniej :( w niedziele mam OBOWIĄZKOWE spotkanie z wymiencami.. będzie chujowo, ja to wiem.. na ten turniej dzieczyny wyjechaly wczoraj i beda tam do jutra gdzies do 7..
W srode mielismy 'early out'. Mielismy 'essembly'. Nie wiem na co zbierali pieniadze, no ale zbierali, i ludzie rzucali pilkami w no powiedzmy tarcze, zeby dyrektor, a potem mr. Fry wpadl do beczki pelnej wody, haha. Zupelnie jak na filmach. Potem – w sumie nie planowanie – pojechalam do ethana.
W piątek na lunchu wszyscy znikneli. Doslownie nikogo nie było. Poprosilam maxa zeby kupil mi cornbread, haha. Powiedzial mi 'gdybym poprosil cie o chodzenie i bys się zgodzila, znaczyloby to, ze zabralabys mnie do europy?' a ja mu na to 'powiedziala bym 'nie'', a cayden na to 'a gdybym to ja się ciebie zapytal?' no i ja mu na to, ze tak. Cayden chodzi z meaghan no i ja jej powiedzialam, ze on mnie zapytal o chodzenie, a ta na to 'jestem z tym ok, tylko się nie calujcie gdy jestem w poblirzu', haha. Meghan jest super. A potem poszlismy do biblioteki, a ja zawsze chodze do basha. No i on potem na chorze mi mowi, ze na lunchu mnie szukal, bo kupil mi cornbread, haha. Nawet mi się nagral na poczte glosowa. W piątek dostalam tez swietna koszulke od abby – 'jesus rox my world!', hahhahahaha.
Dzisiaj się straaasznie nudzilam. Większość dnia spedzilam z maxem. Sally się mnie pytala czy ze soba chodzimy.. eric mi powiedzial, ze jego mama mysli, ze chodze z forrestem, a ja mu na to 'to ze uprawiamy sex na dni konczace się na 'day' nie znaczy, że ze soba chodzimy', hahah, jestem okropna..
moje najblizsze plany – czwartek -koncert, sobota -livingston (piłka), sobota-poniedzialek spokane -WOOOO HOOO! To jest no... ten tego.. 'tour'... no wyjazd z perkusja i chorem. Idziemy na lasery, do aqua parku, do restauracji, no i na 'wicked'! Strasznie się ciesze! Potem we wtorek koncert w szkole, kolejny weekend seattle! Yeah! Potem zakonczenie roku w piątek, a w sobote jade do belgrade. Potem w kolejny weekend jestem w great falls, i w koncu się widze z rodzicami! Zostalo mi dokladnie 31 dni. I mam strasznie mieszane uczucia. Wiem jedno – będę tesknic!

31. jeden dzieciak z gimnazjum zapytal sie mnie 'how do they call 'doritos' in.. switzerland?' doritos to nazwa nachosów. IDIOCI!
Name:

Komentarze:

19.05.2011, 06:49 :: 166.128.169.193
happy-go-lucky
nie bardzo..

15.05.2011, 17:29 :: 62.148.81.71
oskar ;d
fajne fajnie :D
a z rodziną już lepiej się układa? ;>