No więc w niedziele pojechalam do spokane. Byliśmy w aqua parku, było w miare fajnie. Potem poszlismy na kolacje, oh, nuda, nauczylam mattea'e robic lodki. Zrobilam ich z 20 - z jej pieniedzy, haha. Potem cyknelismy sobie zdjecie na takim duzym wagonie. Miala być tam cala nasza grupa – razem z mattea chcemy tam wejsc, podchodzimy do schodow i jakiś dzieciak (mial z 8 lat) mowi 'i was here first' i wchodzi po schodkach i ustawia się z nami do zdjecia, haha. 'wicked' bardzo mi się podobal, no ale bylam straasznie zmeczona.. w niedziele od rana mielismy wystepy. Bashor mnie wkurzyl, bo z perkusja nie gralismy zadnych moich piosenek :/ no ale przynajmnije spiewalam z chorem. Potem mielismy pyyyszna pizze, shake'i, ogolnie było spoko. Wrocilismy gdzies o 11 wieczorem.
We wtorek bylam w szkole – nie było już seniorow (w niedziele jest graduation, a ja nie moge isc :/). mattea plakala, bo nie ma już ethana. Ja tez ryczalam – wszyscy mysleli, ze z powodu forresta – strasznie mnie to wkurzalo. Plakalam, bo nie mialam podwozki, ani pokoju w seattle na ten weekend, a co za tym szlo, mialam jechac na camping z sally, blakiem, tori i innymi ludzmi, których nienawidze. Kombinowalam zeby isc do mattei na ten weekend. No ale w koncu jutro jade do seattle. Uhhh 9 godzin drogi :/
w szkole jest straasznie nudno. Jak mialysmy chór, mattea szukala dlugopisu czy cos takiego, otwiera szuflade a tam... stroj krolika, hahaha, myslalam, ze umre ze smiechu.
W srode pojechalam do ethana. Odebral mnie z domu, jedziemy sobie w dol droga do jego domu, ethan nagle mowi 'czy to był wąż?' no więc zawraca i na drodze widzimy weza, był na prawde fajny, mial z metr dlugosci. Wysiadamy z samochodu – ethan robi zdjecie. Wsiadamy do samochodu, jedziemy dalej... 'czy to jest niebieska pilka?', zatrzymujemy się, eric bierze pilke. Haha. Pozniej siedzielismy u niego w domu, gadalismy, gadalam z ich mama, na prawde fajna kobitka. Pamietam jak raz mi powiedziala 'you're just a cute little thing', a jestem wyzsza od niej co najmniej o 2 glowy, haha. Powiedziala mi tez 'co oni bez ciebie teraz zrobia, wszystko zawsze toczy się w okol ciebie', haha. Pojechalismy tez po pizze, lody, itp. było spoko. Mialam znowu obciac ethanowi wlosy, ale jego mama się nie zgodzila. Chca zeby jego wlosy były dużo krotsze, więc trzebaby było uzyac golarki..
dzisiaj są moje imieniny. W sumie to wczoraj były ;p oczywiscie nikt nie wiedzial o co mi chodzi – tutaj tego nie obchodza. Moja rozmowa z mattea: -today is my name day! -your lame day? -no, my NAAAME DAY! -your rain day? -my NAAAME DAY!!! albo z bashorem - today is my name day! and it's mother's day in poland, too. you should get me something! - but you're not a mother. Ogolnie dzisiaj był w miare fajny dzien. Trening był spoko.
To było z miesiac temu, ale zapomnialam o tym powiedziec. Pewnego dnia micki jechala do szkoly i nie chcacy zadzwonila do sam – naszej trenerki. Nie wiedziala, ze ta może ja slyszec, i micki spiewala na caly głos jakieś glupie piosenki, hahaha.

32. turcja to kontynent.
Name:

Komentarze:

03.06.2011, 06:15 :: 166.128.13.240
happy-go-lucky
koordynatorka mi nie pozwolila. powiedziala mi, ze nie mam powodu, zeby rodzina mi sie nie podobala, i zebym mogla ja zmienic.. :/

01.06.2011, 13:55 :: 178.42.47.235
karolina
jak to nie pozwolili?! ale fundacja czy ta rodzina? i dlaczego? miałaś przecież gdzie się przenieść, prawda?
jezu, wspolczuje strasznie, ale super, że dajesz radę!

31.05.2011, 20:55 :: 80.50.238.34
emm
aww szkoda co do zdjec , a moze wstawisz na jakiegos fbl czy cos . a i wspolczuje rodziny.. btw swietny blog swietne opisy i wgl :) a mam taka prośbę opisz taki typowy dzien nastoletniego amerykanina :D pala oni papierosy /pija alkohol tak jak polska mlodziez?

31.05.2011, 02:11 :: 32.176.174.177
happy-go-lucky
rodzine chcialam zmienic, ale mi nie pozwolili. dali mi wybor - zostaje z nimi albo wracam do polski :/ no wiec zostalam. teraz to juz i tak za pozno na zmiane. zdjecia mam, ale nie moge dodac - nie wiem czemu!

28.05.2011, 16:43 :: 80.50.238.34
emm
dodalabys jakies zdjecia;p

28.05.2011, 13:54 :: 77.237.21.43
youares1ck
ale ona chciała zmienić rodzinę, z tego, co pamiętam...
tak czy siak, zazdroszczę Seattle.

27.05.2011, 22:20 :: 178.42.8.176
karolina
nie myslalas o tym zeby zmienić rodzinę? bo z tego co czytam to chłopaki bardzo cie lubią i w ogóle moze z nimi trzeba bylo mieszkac?:D tj. wiem, ze teraz juz sie nie opłaca, ale nie myslalas o tym?
i masz moze facebooka, chciałabym cię dodac, zobaczyć moze jakies zdjęcia?:)
również jadę do usa, do kolorado, w sierpniu wylatuję:)