zbliża się wielki finał. wyjezdzam juz w czwartek. jutro po raz ostatni spotykam sie z ethan'em, forrest'em i eric'iem, odbieramy moich rodzicow z lotniska, i jedziemy do hotelu. srode spedzam z rodzicami w missouli i w czwartek rano jedziemy w trase!
no wiec w czwartek bylo to cale 'przyjecie pozegnalne'.. szkoda gadac.. obejrzelismy pare filmow i spalismy w garazu. polorzylam sie spac gdzies o 5 i wstalam o 9.30. potem pojechalam z sally, blakiem i brooke do miasta.... uhhh.. okropny dzien.
w sobote mialam sie spotkac z madalynn. wyjechala w niedziele na oboz, a ja wyjezdzam w czwartek, wiec mial byc to nasz ostatni dzien razem. wiekszosc dnia spedzila z bradym i przyjechala do mnie gdzies o 6 (w sumie nie pamietam) i bylam strasznie zla. gdy bralam prysznic blake zrobil w piwnicy fort, haha. zawiesil on przescieradla i koce pod sufitem, zajelo to z pol piwnicy, haha. humor mi sie troche poprawil.. gralismy tam w mario na wii. potem przyszla moja najukochansza abby.. humor jeszcze bardziej mi sie poprawil. dzwonilismy do ludzi, gadalismy dziwnymi glosami, i ogladalismy tv... a potem padl pomysl zeby pojechac do denny's. no wiec w droge! byla gdzies 1.30 a my jemy sobie pancaki :) nasz kelner mial na imie clifford, hahaahhahaha. jak dal nam jedzenie zlapalismy sie za rece i powiedzialam straaaasznie glosno 'ojcze nasz', haha. bylo tam z 20 osob, a przeciez byla noc ;o no ja oczywiscie wpadlam na pomysl, zeby jesc rekoma, haha. bylo swietnie. zrobilismy sobie nawet zdjecie z cliffordem, haha. jak wychodzilismy madalynn krzyknelam 'chce zebys wiedzial, ze bylismy tutaj po raz pierwszy, wiec odebrales nam dziewictwo', haha. potem jedziemy sobie do walmartu.. jedziemy, jedziemy i ... iiii-ooo-iiiii-oooo = policja. okazalo sie, ze blake nie wlaczyl swiatel. a my sie wlasnie przymierzalismy do tego, ze wystawic glowy przez szyberdach, haha. doslownie dzielily nas sekundy. no wiec w walmarcie bylismy gdzies o 3 rano. kupilismy farbe do wlosow, kondomy i gumowa kaczke, haha. wrocilismy do domu, patrze, i drzwi wejsciowe sa otwarte! biegniemy do garazu, abby bierze... sama nie wiem co wziela, cos metalowego, a madalynn sekator (hahahhahaha). i idziemy przeszukac dom! przeszukalismy wszystkie pokoje i nic. mam to wszystko nagrane. madalynn caly czas gadala 'jak ja strasznie sie boje! dzisiaj na pewno nie zasne!'. 10minut pozniej lezy sobie na kanapie i smacznie chrapie, hahahha. to chyba byla najlepsza noc w moim zyciu, serio, haha. a, no i jeszcze pomalowalismy mi wlosy na niebiesko, ale w sumie wygladaly jak siwe. (spalam tylko z 5 godzin)
w niedziele pojechalam do kalee na impreze dla ludzi z druzyny pilkarskiej. bylo żarło, farbowalysmy koszulki, mialysmy ognisko (opowiadalysmy straszne historie :) ), i ogladalysmy filmy.
dzisiaj przyjechalam do domu gdzies o 10, pogadalam z ewką (moja mama ;p), wzielam najszybszy prysznic swiata, i pojechalam z mattea do miasta. spedzilam caly dzien ogladajac jak tanczy. gdzies do 4 miala proby, potem pojechalysmy do good food store, zeby cos zjesc i o 7 miala wystep. uhhhh, jestem zmeczona. odezwe sie w czwartek, a potem pewnie juz z polski :)
Name:

Komentarze: